Zadłużona Wisła Kraków bez licencji. Co to oznacza?

O grę w ekstraklasie krakowianie mogą być spokojni, ale jeśli awansują do Ligi Europy, to nie będą mogli w niej wystąpić. Z powodu długów Wisła nie dostała licencji na europejskie puchary, ale zamierza się odwołać.
Wszyscy kibice z Krakowa są na Facebooku Kraków - Sport.pl »

- Nie mamy pewności, że zadłużenie mogłoby być spłacone, gdyby wierzyciele chcieli dochodzić swoich racji. Można tę sytuację naprawić trzema drogami. Poprzez dokapitalizowanie, ale to mało prawdopodobne. Można też spróbować dogadać się z dłużnikami w sprawie wydłużenia terminu płatności, poszukać innych źródeł finansowania lub gwarancji, np. od właściciela. Jeśli uda się uzbierać taką dokumentację, to przyznanie licencji nie jest wykluczone - mówi Krzysztof Sachs, przewodniczący Komisji Ligi.

Krakowianie czekają na uzasadnienie decyzji i zamierzają się od niej odwołać. Jeśli KL będzie nieugięta, to nawet jeśli piłkarze Franciszka Smudy zajmą trzecie miejsce (obecnie są na czwartym), to i tak nie wystąpią w eliminacjach LE.

Problemy finansowe Wisły ciągną się od dwóch lat. Także w poprzednim sezonie klub w pierwszej instancji nie dostał licencji na europejskie puchary, ale odwołanie rozpatrzono pozytywnie. Teraz sytuacja miała być łatwiejsza. - Jeśli chodzi o licencję, to w tym roku śpię trochę spokojniej [...]. Spłaciliśmy część dłużników, a z innymi się porozumieliśmy - mówił w kwietniu Jacek Bednarz, prezes Wisły.

Później sytuacja się jednak pogorszyła. Zaległości wobec zawodników wynosiły ok. dwóch miesięcy, a jeszcze dłużej na swoje pieniądze musiał czekać m.in. trener Smuda. Oprócz tego klub zalega także byłym graczom. By otrzymać licencję, musiał się z nimi porozumieć w sprawie późniejszej spłaty.

KL nałożyła też na Wisłę nadzór finansowy, m.in. właśnie po to, by monitorować, czy wywiązuje się ze zobowiązań względem byłych graczy. Taki sam nadzór mają również Jagiellonia, Pogoń, Śląsk, Górnik i Ruch. Innymi nadzorami zostały objęte także Korona, Widzew, Zawisza i Podbeskidzie.