Sport.pl

Trener Smuda nie oczekuje wygranej w Poznaniu, ale o europejskich pucharach myśli

Krakowianie zaczynają walkę o czołowe miejsca w lidze, ale do Poznania (piątek, godz. 20.30) zabierają zawodników z rezerw. - Byłbym walnięty, gdybym oczekiwał zwycięstwa - mówi trener Franciszek Smuda.


Szkoleniowiec wygląda na zdesperowanego. Konferencję rozpoczął przed pytaniami dziennikarzy, bo chciał odeprzeć zarzuty o złe przygotowanie fizyczne. Później zajął się już spotkaniem z Lechem, ale nie miał dobrych wieści, bo sytuacja kadrowa jest jeszcze gorsza niż przed spotkaniem z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

- Nie jadą Gordan Bunoza, Dariusz Dudka, Arkadiusz Głowacki, Marko Jovanović, Michał Nalepa, Łukasz Garguła i Michał Chrapek - wyliczał Smuda listę kontuzjowanych.

To oznacza, że w porównaniu do jesiennego spotkania z Lechem w podstawowym składzie zabraknie aż sześciu graczy. - 18 do kadry zawsze znajdziemy. W końcu mamy drużynę w III lidze, która bardzo dobrze sobie radzi. Jednak brak dwóch zawodników to już jest problem. Pod tym względem nie jesteśmy np. Borussią Dortmund - zaznacza Smuda.

Kontuzje nawet w rezerwach

W tej sytuacji na ławce rezerwowych znów usiądą żółtodzioby. Wiele wskazuje również na to, że szansę dostanie np. Fabian Burdeński, który w ekstraklasie zaliczył raptem 17 minut, a wcześniej grał głównie w niemieckich drużynach amatorskich. Największy problem Smuda ma z zestawieniem defensywy.

Jeszcze kilka dni temu ratunkiem był niespełna 19-letni Piotr Żemło, ale nawet on nabawił się kontuzji. Rozwiązaniem mógłby być również Marko Jovanović, ale lekarze jeszcze nie dali mu zielonego światła. Sztab szkoleniowy widzi dwa rozwiązania: obok Alana Urygi zagra Michał Czekaj (ponad rok nie występował w ekstraklasie) albo Łukasz Burliga zostanie przesunięty z prawej obrony do środka, a jego miejsce zajmie Jakub Bartosz, który w ostatnim spotkaniu zadebiutował w pierwszej drużynie. Bardziej prawdopodobne wydaje się jednak pierwsze rozwiązanie. - Wolałbym nie mieszać pozycjami, choć nie wiadomo, która koncepcja jest lepsza. Dziś nasza sytuacja kadrowa jest taka, że bez problemu mógłbym wpuścić na trening ludzi z Lecha - zaznacza Smuda.

Ludzie z Lecha na treningu Wisły?

Pod względem kadrowym Wiśle na niewiele przydała się dwutygodniowa przerwa, ale być może kilkanaście dni pozwoliło krakowianom stanąć na nogi. W ostatnich siedmiu meczach zdobyli tylko dwa punkty i z drugiej pozycji spadli na piątą. Do wicelidera Lecha tracą cztery punkty, a do trzeciego Ruchu - dwa. O prześcignięciu lidera Legii nikt nawet nie mówi, ale Smuda liczy, że zespół znajdzie się na podium, co dałoby grę w europejskich pucharach.

- Chciałbym w nich wystartować, ale nie snuję planów. Jakieś cele stawiałem przed rundą wiosenną, ale z czasem wszystko się przekreśliło. Przed meczem z Lechem też nie powiem chłopakom, że mają wygrać, ale pomogę im osiągnąć jak najlepszy wynik - zapewnia Smuda.

Transmisja meczu na Canal+ Sport, relacja na krakow.sport.pl.