Sport.pl

Osman Chavez: Transferu z Wisły Kraków potrzebowałem bardziej niż czegokolwiek

Dlaczego obrońcy z Hondurasu zależało na wyjeździe do Chin? Bo chce dostać powołanie na mundial. I nie żałuje, że opuścił Kraków. - Na pewno nie chodziło mi o pieniądze - przekonuje Osman Chavez.
Wisła Ekstra! Wywiady, ciekawostki, reportaże - to wszystko wyślemy Ci na pocztę »

"Chavez przeleciał 7678 kilometrów, zostawił bardziej prestiżową ligę i Wisłę, czyli klub, w którym miał wielu przyjaciół. Wszystko po to, by po raz kolejny założyć koszulkę reprezentacji Hondurasu i zagrać na mistrzostwach świata" - czytamy w honduraskim dzienniku "Diez".

30-letni stoper nie był pewny, czy u trenera Franciszka Smudy będzie miał szansę na regularną grę. Kiedy wyjeżdżał do Chin, nie wiedział, że w Wiśle najprawdopodobniej miałby miejsce jedenastce. Inni obrońcy leczą kontuzje, dlatego trener musi dziś łatać dziury niedoświadczonymi piłkarzami.

Jednak Chavez w międzyczasie bez kłopotu wywalczył sobie miejsce w składzie Qingdao Jonoon FC (drugi poziom rozgrywek w Chinach). Przekonuje, że poziom ligi jest wysoki. Dodaje jednak, że doznał małego szoku kulturowego. Zresztą początki nie mogły być łatwe, bo w jego nowej drużynie gra tylko dwóch innych obcokrajowców: Rumun Cristian Costin i Nigeryjczyk Gabriel Chukwuwunzo.

Z tygodnia na tydzień jest jednak coraz lepiej. Chavez zapewnia, że nad Morzem Żółtym zaczyna czuć się jak w domu. - Miasto trochę przypomina mi trochę Puerto Cortes [miejscowość w Hondurasie - przyp. red.] - mówi na łamach gazety "Diez".

Nie chodziło o pieniądze

Stoper został wypożyczony do Chin do końca sezonu. - Nie było łatwo podjąć tę decyzję, ale potrzebowałem jej bardziej niż czegokolwiek - przekonuje Chavez, który od pierwszej minuty gra w każdym meczu.

- Chcę jasno zaznaczyć, że nie przyszedłem tu ze względu na pieniądze. Przeniosłem się do Chin, by grać regularnie. W Polsce nie mogłem być tego pewien - przekonuje.

Zanim zdecydował się na transfer, rozmawiał z Luisem Fernando Suarezem, selekcjonerem reprezentacji Hondurasu. - Powiedział mi, że najważniejsze bym grał. Nieistotne, w jakim kraju, i w jakiej lidze - tłumaczy Chavez. To ma mu dać powołanie na mistrzostwa świata w Brazylii.

Więcej o: