Trener Wisły z jednym problemem w obronie sobie poradził, ale ten drugi... [ZDJĘCIA Z OSTROWSKA]

- Na mecz z Lechem chyba muszę sięgnąć do rezerw - przyznaje Franciszek Smuda.


Określenie sytuacji Wisły jako "kłopotów" to powiedzenie zdecydowanie za mało. Obrona jest w opłakanym stanie i Smuda ma dwa wyjścia: liczyć na cud lub trzymać kciuki za żółtodziobów.

Jeszcze kilka tygodni temu zastanawiano się, czy Alan Uryga zmieści się na ławce rezerwowych, a dziś od 20-letniego defensora rozpoczyna się ustalanie obrony. Uryga jest jedynym pewniakiem do gry za tydzień w Poznaniu, bo reszta stoperów ma problemy. Gordan Bunoza nie wystąpi z powodu kartek, a Arkadiusz Głowacki i Michał Nalepa leczą kontuzje i na to spotkanie nie będą gotowi. W podbramkowej sytuacji Smuda był gotowy wystawić w środku nawet Dariusza Dudkę, ale 31-letni zawodnik też pauzuje za kartki. Stoperem nie będzie Łukasz Burliga, bo Smuda woli go nawet w pomocy, ale nie w środku obrony. Michał Czekaj nie jest jeszcze gotowy do gry. - Nie ma kim grać - rozkłada ręce szkoleniowiec.

Wieści ze Szwajcarii

Smuda głównego kandydata do występu w Poznaniu widzi w Piotrze Żemle. 18-letniego obrońcę jeszcze kilka tygodni temu znali lepiej zorientowani kibice Wisły, a dziś może stać się ratunkiem krakowian. W ostatnim meczu był blisko debiutu w ekstraklasie (w końcu Smuda postawił na Jakuba Bartosza), ale teraz jest najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem.

Chyba że do gry będzie gotowy Marko Jovanović. Jest to niemal nierealne, ale w beznadziejnych sytuacjach nadzieja umiera ostatnia. Serb z powodu problemów kardiologicznych stracił cały okres przygotowawczy. Ostatni tydzień spędził w Szwajcarii, gdzie przechodził badania. - Może będę go miał na najważniejsze mecze - zastanawiał się kilka dni temu Smuda.

Podczas wczorajszego sparingu z Reprezentacją Podhala trener rozwiązał inną defensywną łamigłówkę. Z gry wypadł mu bowiem Dudka, a inny lewy obrońca - Piotr Brożek - ma uraz łydki i do Ostrowska nawet nie przyjechał. W tej sytuacji w defensywie zagrał pomocnik Donald Wilde Guerrier. - Skoro na tej pozycji poradził sobie w reprezentacji Haiti z Włochami czy Hiszpanią, to z Lechem też powinien dać sobie radę - przyznaje Smuda.

Guerrier: - Zgadzam się z trenerem. Dobrze czuję się jako defensor i nie mam żadnych problemów z grą na tej pozycji. Różnica jest tylko taka, że muszę więcej koncentrować się, by nie popełnić błędu.

Paru się wyróżniło, ale...

Spotkanie z Reprezentacją Podhala było dla Haitańczyka bardziej okazją do przypomnienia sobie, jak np. nie łamać linii spalonego, niż prawdziwym testem na zatrzymywanie rywali. W pierwszej części gospodarze nie oddali żadnego strzału, a bramkarz Michał Miśkiewicz tylko raz dotknął piłki. - Trudno oceniać zawodników po takim meczu. Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało i wracamy do Krakowa bez kontuzji. Czy na Podhalu znalazłem jakieś talenty? Paru się wyróżniało, ale do gry w ekstraklasie trzeba kogoś lepszego - przyznał Smuda.

Zgadzał się z nim także jeden z kibiców. - Za jednym naszym to już Górnik Zabrze jeździł, a on na razie się nawet na A-klasę nie nadaje - podkreślał.

Mecz w Ostrowsku rozegrano dla Frania Leśniowskiego. Na jego leczenie przekazano wpływy z biletów (spotkanie obejrzało ok. 500 osób), licytacji pamiątek Wisły (piłka za 400 zł i koszulki za 680 oraz 650 zł), a także zbiórki w trakcie spotkania.

Reprezentacja Podhala - Wisła Kraków0:3 (0:1)
Bramki: Uryga (8.), Sarki (49.), Stilić (86.).

Wisła: Miśkiewicz (46. M. Zając) - Burliga, Bunoza, Uryga (82. Czekaj), Dudka - Sarki, Stjepanović, Burdenski (46. Bartosz), Stilić, Guerrier - T. Zając (46. Szewczyk).