"Jedenastu do gry? To przynajmniej trener Smuda nie będzie miał dylematu"

Przed sobotnim meczem z Podbeskidziem Bielsko-Biała (godz. 18, relacja na krakow.sport.pl) sytuacja kadrowa Wisły Kraków jest tragiczna. - Mam do gry 10 zawodników z pola i bramkarza - załamuje ręce trener Franciszek Smuda.


Chyba żaden szkoleniowiec w Polsce nie chciałby w sobotę być w skórze Smudy. Z powodu kontuzji nie mogą zagrać Michał Nalepa, Michał Czekaj, Marko Jovanović czy Rafał Boguski. Z kolei za żółte kartki pauzują Wilde Domald Guerrier, Gordan Bunoza i Ostoja Stjepanović. Wciąż nie wiadomo, czy do pełni zdrowia wróci Michał Chrapek. - Michał chce, jedzie do lekarzy i mam nadzieję, że będę mógł na niego liczyć - mówi Smuda.

- Dwie rzeczy są pewne. Po pierwsze trener nie będzie miał dylematu na kogo postawić, a po drugie piłkarze będą wiedzieć, że na pewno zagrają - uśmiecha się Marek Bajor, były asystent Franciszka Smudy w Zagłębiu Lubin. I dodaje: - A tak na poważnie - wiadomo, że lepiej mieć kłopot bogactwa niż problemy kadrowe. Ale widzę tu szansę dla młodych. Może ktoś w ostatniej chwili zaskoczy trenera Smudę i wywalczy miejsce w składzie? Przecież ostatnio tak było z Michałem Nalepą i Alanem Urygą.

Bajor pracował ze Smudą w Zagłębiu Lubin, które od lat dysponuje dużymi pieniędzmi. Zawsze kadra zespołu z Dolnego Śląska jest szeroka. - Takiego problemu nigdy nie mieliśmy. Nawet jeśli kilku piłkarzy wypadło, to w kadrze mieliśmy młodych zawodników, ale po kilka czy kilkanaście występów w ekstraklasie mieli. Nie było jakichś oporów, by na nich postawić - wspomina Bajor.

Teraz na ławce rezerwowych Wisły usiądą prawdopodobnie nawet nie żółtodzioby, a kompletni debiutanci, zawodnicy w trybie pilnym ściągnięci z drugiej drużyny. - Rezerwowi? Zawodnicy z trzeciej ligi: Jakub Bartosz, Piotr Żemło, Przemysław Lech, Michał Szewczyk, Danijel Klarić - wylicza Smuda.

Czy młodzi gracze mają jednak szansę na grę? - Trener woli doświadczonych piłkarzy. Jak zawodnik jest nieograny to istnieje ryzyko, że coś pójdzie nie tak. Ale jak nie ma wyboru? Musi na nich stawiać. Podejrzewam, że przez 90 minut mogą w sobotę biegać ci sami piłkarze, chyba że wynik będzie albo bardzo dobry, albo niekorzystny - zaznacza Bajor.

Nie wiadomo nawet, czy uda się uzbierać tylu piłkarzy, by ławka była pełna. Problem krótkiego zaplecza kadrowego przewija się w tym sezonie nieprzerwanie. W dziewięciu meczach na ławce zasiadało sześciu zawodników (na możliwych siedmiu). Tym razem sytuacja sięgnęła zenitu.

Trener Smuda znany jest z tego, że rzadko sięga po więcej niż 13-14 piłkarzy. Gdy dają o sobie znać trudy sezonu (kartki, kontuzje), to szeroka ławka rezerwowych jest niezbędna. Tym bardziej że w tym roku rozgrywki zostały wydłużone z 30 do 37 meczów. - Teraz wypadło mu niemal pół składu i trener będzie jak Adam Mickiewicz - wielka improwizacja. Kto żyw, będzie brany pod uwagę - mówił kilka dni temu Andrzej Zamilski, ekspert nc+.

Wisła znajduje się w największym od lat dołku. Nie wygrała od sześciu spotkań i w razie niekorzystnego wyniku z Podbeskidziem może spaść nawet na szóste miejsce w tabeli. - Wisła w tej rundzie spisuje się słabiutko. Wydawało się, że nawiąże walkę z Legią i Lechem, a tu duże rozczarowanie. W meczu z Podbeskidziem na pewno krakowianie będą faworytem, ale "Górale" za wszelką cenę będą chcieli przedłużyć wiślacki kryzys - kończy Bajor.

Więcej o: