W Wiśle Kraków zapowiada się wielka improwizacja trenera Franciszka Smudy

Szkoleniowiec Wisły przed meczem z Podbeskidziem ma problemy z zestawieniem pierwszej jedenastki, bo nie zagra co najmniej sześciu piłkarzy. - Kartki i kontuzje to efekt źle przepracowanej zimy - uważa trener Andrzej Zamilski.
Wisła Ekstra! Wywiady, ciekawostki, reportaże - to wszystko wyślemy Ci na pocztę »

Gordan Bunoza, Wilde-Donald Guerrier i Ostoja Stjepanović pauzują za żółte kartki, kontuzjowany jest Michał Nalepa, a do pełni sił nie wrócili jeszcze Rafał Boguski i Marko Jovanović. Pod znakiem zapytania stoi też występ Michała Chrapka.

To sprawia, że Smuda ma problemy nie tylko z pierwszą jedenastką, ale też ławką rezerwowych. - Wypadło niemal pół składu i trener będzie jak Adam Mickiewicz - wielka improwizacja. Kto żyw, będzie brany pod uwagę - uważa Zamilski.

Dziś do dyspozycji Smudy jest tylko szesnastu piłkarzy, a nazwiska rezerwowych nie przestraszą nawet zawodników Podbeskidzia. Niewykluczone również, że w kadrze meczowej pojawią się gracze drugiego zespołu. - Wszystko się może zdarzyć, bo wiemy, jaki jest futbol. Przytrafiają się kartki oraz kontuzje i ci zawodnicy mogą nam się przydać - mówił o piłkarzach rezerw przed rundą wiosenną Marcin Broniszewski, drugi trener Wisły.

Teraz młodzi gracze mają jeszcze większą szansę, bo zimą krakowianie pożegnali się z czterema zawodnikami (Pawłem Stolarskim, Patrykiem Frycem, Patrykiem Małeckim i Osmanem Chavezem), a zastąpiło ich trzech (Dariusz Dudka, Semir Stilić i Danijel Klarić). Wobec problemów kadrowych krakowianom brakuje wartościowych zmienników. - Kartki i kontuzje to efekt źle przepracowanej zimy - uważa Zamilski i dodaje: - Jeśli piłkarz ma świeżość, szybkość oraz dynamikę, to zdąży z interwencją i zagra czysto. Jak nie ma sił, to czasem jest spóźniony, macha rękami i łapie rywala za koszulkę. Gdyby był doskonale przygotowany do rundy, to grałby nogami, a nie ratował się rękami.

Wiosną uraz mięśnia dwugłowego miało trzech zawodników Wisły: Dudka, Chrapek i Paweł Brożek. - Kontuzje mogą wynikać z braku szczęścia, ale większość jest efektem przetrenowania i trenowania w zły sposób w nieodpowiednim czasie - mówi Raymond Verheijen, były trener od przygotowania fizycznego m.in. reprezentacji Rosji i Walii, w dzienniku "Daily Mirror".