Z prasy. Michał Miśkiewicz: W Lubinie skarcili mnie okrutnie

PRZEGLĄD PRASY. Bramkarz Wisły Kraków debiutował w ekstraklasie w wyjazdowym meczu z Zagłębiem i puścił aż cztery gole. - Ale teraz jestem mocniejszy - przyznaje w rozmowie z ?Dziennikiem Polskim?.
Wisła Ekstra! Wywiady, ciekawostki, reportaże - to wszystko wyślemy Ci na pocztę »

Miśkiewicz zagrał z Zagłębiem w ostatnim spotkaniu 2012 r. To nie był debiut z bajki. - Na obiekt w Lubinie od tego czasu nie wracałem, ale jeszcze jakieś wspomnienia pozostały. Będę się starał odczarować ten stadion - mówi piłkarz w "Dzienniku Polskim".

Krakowianie fatalnie rozpoczęli tamto spotkanie. - Brakowało nam wielu rzeczy: charakteru, zgrania, woli walki i zwycięstwa. Popełniliśmy zbyt dużo błędów i konsekwencją tego było już 0:3 po nieco ponad kwadransie. Nie byliśmy wtedy tak poukładanym zespołem i z taką atmosferą w szatni jak teraz. Gdybyśmy wtedy grali z moim obecnym doświadczeniem, to mógłbym bardziej pomóc zespołowi. To były moje początki rywale skarcili mnie okrutnie - wspomina Miśkiewicz.

Podopieczny trenera Franciszka Smudy przyznaje, że był przed meczem zestresowany. Teraz potrafi już panować nad emocjami. - Przełamałem się jesienią na stadionie Cracovii. Łatwiej przełamać się psychicznie, gdy jest pełno tobie nieprzychylnych ludzi.

Wisła wciąż nie przedłużyła umowy z Miśkiewiczem. Ten mówi jednak, że negocjacje nowego kontraktu wyglądają w tej chwili lepiej niż jesienią.

Czy Wisła wygra w Lubinie z Zagłębiem?