Wisła pojechała przerwać złą passę

Po czterech meczach bez zwycięstwa krakowianie zaczynają serię spotkań z drużynami z samego dołu tabeli. Jeśli dziś (godz. 18, relacja na krakow.sport.pl) wygrają w Lubinie, odzyskają pozycję wicelidera.
Newsletter o Wiśle! Wszystko, co ciekawe, na Twojej poczcie »

Teoretycznie powinno być miło, lekko i przyjemnie. Wisła do końca rundy zasadniczej zmierzy się ze słabeuszami (Zagłębiem Lubin, Widzewem Łódź i Podbeskidziem Bielsko-Biała), więc dla zespołu z czołówki dziewięć punktów w trzech spotkaniach jest obowiązkiem. A gdyby tak się stało, to do ostatecznej rozgrywki Wisła przystępowałaby z miejsca tuż za liderem, Legią Warszawa (teraz ma dwa punkty straty do drugiego Lecha Poznań). Rzeczywistość tak różowa jednak nie jest.

Krakowianie mają bowiem sporo powodów do zmartwień. Za czerwoną kartkę ciągle pauzuje filar defensywy Arkadiusz Głowacki, kontuzji nabawił się Dariusz Dudka (nie będzie trenował kilka dni), a jedyny napastnik - Paweł Brożek - ciągle szuka formy z jesieni i wiosną bramki jeszcze nie strzelił. Do tego Wisła w czterech ostatnich spotkaniach zdobyła tylko dwa punkty.

Doskonałą okazją do przełamania powinno być spotkanie z przedostatnim Zagłębiem, ale akurat wiosną lubinianie grają zdecydowanie lepiej. - Nie jest łatwo wygrywać mecze z zespołami zagrożonymi spadkiem, wielu już się na tym przejechało - uważa Franciszek Smuda, trener Wisły.

By zmotywować zawodników i przestrzec przed lekceważeniem Zagłębia, szkoleniowiec powinien na odprawie przedstawić wyniki zespołów tylko z rundy wiosennej. W takiej tabeli Zagłębie zajmuje ósme miejsce, Wisła - dopiero 11. - Lubinianie to niewygodny rywal, widać rękę trenera Oresta Lenczyka. Zresztą dało się ją zauważyć już jesienią. Nie chcę wchodzić w szczegóły, jak ich wtedy pokonaliśmy [1:0], ale trudności było mnóstwo - zaznacza Marcin Broniszewski, drugi trener krakowian, który z trenerem bramkarzy Tomaszem Muchińskim oglądał środowe zwycięstwo Zagłębia nad Sandecją (5:0) w Pucharze Polski. - Zły materiał do analizy? Akurat w tym obszarze, który nas interesował, nie wyglądało to najgorzej. Poza tym nigdy nie bazujemy tylko na jednym spotkaniu.

W lawinie złych wiadomości do krakowian w końcu dotarła też dobra. Od piątku sztab szkoleniowy przygotowywał do gry w pierwszym składzie 20-letniego Alana Urygę (ostatni raz w ekstraklasie wystąpił blisko rok temu), ale wczoraj okazało się, że do Lubina pojedzie Gordan Bunoza. Bośniaka kilka dni temu dopadła angina, ale już czuje się lepiej i prawdopodobnie dziś wystąpi w środku obrony z Michałem Nalepą.

Transmisja meczu na Canal+ Family, relacja na żywo - krakow.sport.pl.

Czy Wisła wygra w Lubinie z Zagłębiem?