"Czerwoni" wiślacy przy Łazienkowskiej: Wściekłość Pareiki i kultura Głowackiego [WIDEO]

W niedzielnym meczu z Legią Warszawa (2:2) czerwoną kartkę otrzymał kapitan Wisły Kraków Arkadiusz Głowacki. Była to druga taka kara dla piłkarza klubu z ul. Reymonta na stadionie w Warszawie w XXI wieku. Obrońca opuścił boiska z klasą.
Wisła Ekstra! Wywiady, ciekawostki, reportaże - to wszystko wyślemy Ci na pocztę »

Wcześniej, w sezonie 2010/11 bezpośrednią czerwoną kartkę na stadionie przy ul. Łazienkowskiej zobaczył Segiej Pareiko, były bramkarz Wisły. Reakcja obu piłkarzy na decyzję sędziego była zupełnie inna.

Estończyk musiał opuścić boisko w 45. minucie po faulu na Miroslavie Radoviciu. Długo nie mógł pogodzić się z decyzją sędziego. Dyskutował z arbitrami, a schodząc z boiska ze złością kopnął w bramkę. W drodze do szatni - nie przebierając w słowach - zrugał także arbitra technicznego i wyżył się na infrastrukturze stadionu.



Nie było to jedyne takie zachowanie Pareiki jako piłkarza Wisły. W 2012 roku, w spotkaniu rewanżowym 1/16 finału Ligi Europy ze Standardem Liege rozpoczął bójkę z piłkarzami gospodarzy po faulu na nim jednego z graczy belgijskiej drużyny. Po tym meczu bramkarz został zawieszony przez UEFA.

Koledzy musieli go też powstrzymywać w jednym z meczów przeciwko Legii rozegranym w Krakowie. Pareiko ruszył z pięściami w stronę Duszana Kuciaka, bramkarzowi gości.

Drugim z wiślaków, który na stadionie w Warszawie zobaczył bezpośrednią czerwoną kartkę jest Głowacki. Kapitan zespołu trenera Franciszka Smudy musiał zejść do szatni po faulu na Michale Żyro w niedzielnym meczu ekstraklasy. 35-letni obrońca był trochę zdziwiony karą za przewinienie na środku boiska, ale gdy opuszczał murawę zachował się zupełnie inaczej niż Pareiko. Nie przeklinał i nie kopał. Podał arbitrowi rękę i podziękował z mecz.

Sytuację można zobaczyć TUTAJ .