Marcin Baszczyński: - Słowa Franciszka Smudy to zasłona dymna

- Lechia ma nieustanne wahania formy, bo ma dużo młodych zawodników i każdy może wypalić - mówi w rozmowie z krakow.sport.pl Marcin Baszczyński, były piłkarz Wisły.
<b><div style="font-size: 14px;"> Masz już swój skład? <a href="http://wygrajlige.sport.pl/league/league/?id=1007"> Dołącz do Wygraj Ligę i walcz z innymi w lidze kraków.sport.pl » </a></div></b>

Jacek Staszak: Trener Franciszek Smuda mówił przed meczem, że remis bierze w ciemno. Trener ma podstawy, by obawiać się Lechii Gdańsk?

Marcin Baszczyński: Słowa trenera Smudy to zasłona dymna i na pewno nie ma takich założeń, by skupić się na wywiezieniu remisu. To szkoleniowiec, który zawsze gra o zwycięstwo, choć w poprzedniej rundzie na wyjazdach udało się to tylko raz. Teraz wiosna zaczęła się dobrze, ale wszyscy zdają sobie sprawę, jaką drużyną jest Lechia. To zespół, który ma nieustanne wahania formy, raz wygrywa gładko, jak ostatnio w Bydgoszczy, by potem przegrać u siebie. To symptomatyczne dla zespołów, w których jest dużo młodych zawodników.

Patryk Tuszyński, Przemysław Frankowski, Aleksander Jagiełło - to tylko niektórzy tacy młodzi piłkarze. Który może zagrozić Wiśle?

- W tej drużynie każdy może wystrzelić, a trener Probierz cały czas dąży do konsolidacji zespołu i dla niego żaden piłkarz nie jest bardziej istotny niż drużyna. Piotr Wiśniewski, choć nie jest młody, też może zrobić dużo wiatru z przodu. Fajny obrazek był pod koniec meczu Zawiszą Bydgoszcz, gdy Wiśniewski próbował założyć siatkę. Wynik był już ustalony, więc można wyjaśnić taką próbę indywidualnej akcji, ale trener Probierz od razu go zrugał i natychmiast zdjął. Dla niego drużyna zawsze jest ważniejsza.

Wisła zawsze znana była z błyskotliwych skrzydeł. Tymczasem Emanuel Sarki w tym sezonie ma zero asyst i bramek. Pan bardzo go chwalił w meczu z Piastem Gliwice. Co daje Wiśle ten piłkarz?

- On bardzo dużo pracuje w defensywie, wspomaga bocznego obrońcę, podobnie z drugiej strony Donald Guerrier. Często odbierają piłki. W ofensywie, choć ich bilans nie powala na kolana, to jednak bardzo drużynie pomagają. Choćby przez to, że absorbują uwagę obrońców i defensywnych pomocników. Przy takich szybkich zawodnikach trzeba ich podwajać. Skrzydła dają Wiśle sporo wolnego miejsca.

Jak pan ocenia środek pola Wisły w tej rundzie?

- Za wcześnie na taką ocenę, na razie mieliśmy tylko dwa spotkania, a tylko w Gliwicach grał ofensywny środek - Chrapek - Garguła - Stilić. W derbach wystąpił Ostoja Stjepanović. Trener Smuda nie zrezygnuje z defensywnego pomocnika i w niektórych spotkaniach będzie z niego korzystał. Jest też przecież Dariusz Dudka.

W meczu z Lechią to właśnie Dudka zastąpi Łukasza Burligę na prawej obronie.

- Darek często mówi, że przyczepiono mu łatkę takiej zapchajdziury - jak to brzydko mówi się o piłkarzach uniwersalnych. Może grać na każdej pozycji w obronie i pomocy. W defensywie Wisły wniesie sporo doświadczenia, choć nie zobaczymy zgranej obrony, to myślę, że Dudka nie da plamy, mimo braków kondycyjnych.