Jacek Bednarz o sytuacji finansowej Wisły: Przywróciliśmy ją do normalności

- Kiedy klub wyjdzie na zero? Wszystko zależy od naszych przychodów. Ten rok kalendarzowy i tak na pewno będzie dużo lepszy od poprzedniego - podkreśla prezes Wisły Kraków.
Jesteś kibicem i jesteś z Krakowa? Musisz zostać fanem Facebooka Kraków - Sport.pl »

Podobno udało się uregulować zaległości wobec piłkarzy.

- W tym momencie mamy do zapłacenia pensje tylko za styczeń, a termin płatności mija 10 lutego. Piłkarze czekają jeszcze na premie, ale mam nadzieję, że i te zobowiązania uregulujemy do końca miesiąca.

Czyli licencja niezagrożona?

- Oczywiście wciąż nie spłaciliśmy wszystkich długów, które mamy. Sytuacja spółki wciąż jest trudna. Ufam, że do 31 marca z zaległościami poradzimy sobie albo poprzez ich spłacenie, albo poprzez podpisanie porozumień. Jeśli z obu stron będzie zrozumienie, to wszyscy w końcu dostaną pieniądze. Przywróciliśmy sytuację do normalności, czyli płacimy na bieżąco.

A co z zapalnymi sprawami, czyli długami wobec Roberta Maaskanta, Cwetana Genkowa czy Milana Jovanicia?

- Wobec trenera do spłacenia pozostały nam tylko odsetki od nieterminowo zapłaconych faktur. Za swoją pracę wszystko już dostał, a pamiętajmy, że przez dziewięć miesięcy nic nie robił [został zwolniony - przyp. red.], tylko przysyłał faktury i oczekiwał, że będą płacone w terminie. Nie robiliśmy tego, ale nie ze złośliwości, tylko nie było nas wtedy stać. Na razie osiągnęliśmy z nim porozumienie co do wysokości tych odsetek. Nie jest to duża kwota, na pewno ją spłacimy i zamkniemy sprawę.

Jeśli chodzi o Cwetana, to spór rozpatruje FIFA i pewnie poczekamy do ostatecznego rozstrzygnięcia. Być może nie będziemy musieli nic płacić. W sprawie Jovanicia też wciąż nie ma orzeczenia. Wygląda na to, że jeśli trzeba będzie zapłacić, to dopiero do końca 31 marca 2015 roku, czyli w kolejnym procesie licencyjnym.

Kiedy klub wyjdzie na zero?

- Wszystko zależy od naszych przychodów. Ten rok kalendarzowy i tak na pewno będzie dużo lepszy od poprzedniego. Można to liczyć w dziesiątkach procent. Marzeniem jest, by przychody były większe, by jak najszybciej pozbyć się długów. Liczymy na większą frekwencję, a co za tym idzie, większe dochody z dnia meczowego, pozyskanie sponsora strategicznego i ewentualnie transfery, ale to pewnie nie wcześniej niż latem.

A rozmowy z potencjalnym sponsorem?

- Nie ma takiej sytuacji, byśmy z jakąś firma byli tak zaawansowani w negocjacjach, że np. ustalamy konkretną kwotę.

Więcej o: