Były trener Wisły: Jeśli Patryk Małecki nie zrozumie pewnych rzeczy, będzie mu ciężko [WYWIAD]

- To piłkarz, który ma wysokie mniemanie o sobie i jest trudny do prowadzenia - podkreśla Henryk Kasperczak w rozmowie z krakow.sport.pl.
Zawodnik nie pojawił się na klubowej wigilii, czym obraził właściciela i innych piłkarzy. Może to oznaczać koniec jego burzliwej przygody w Wiśle.



Łukasz Szpyrka: Dziwi pana, że Małecki znowu narozrabiał?

Henryk Kasperczak: Nie jest to jego pierwszy i nie ostatni raz. Zawsze miał kaprysy, jeszcze jak był młodym piłkarzem. O ile na murawie prezentował się bardzo dobrze, to sprawiał dużo problemów pozaboiskowych. Trudny charakter. Zawsze ciężko było go zdyscyplinować.

Gdy pan był trenerem Wisły, doszło do podobnej sytuacji.

- Zgadza się. Małecki odmówił wejścia na boisko w meczu sparingowym z Hannoverem. Może nie odmówił bezpośrednio mnie, ale Andrzejowi Bahrowi, mojemu asystentowi. Zawodnik był przewidziany do gry i po przerwie miał pojawić się na murawie. Nie chciał jednak grać. Po meczu porozmawialiśmy. Trzeba było coś z tym zrobić i wraz z radą drużyny uznaliśmy, że otrzyma karę finansową. Znając jego charakter, dałem mu jednak jeszcze szansę. Miał czas, żeby przemyśleć, zmienić się.

Działacze mają teraz twardy orzech do zgryzienia.

- To kwestia wewnętrzna klubu. Zależy, jak oni to widzą. Muszą teraz usiąść, porozmawiać i zastanowić się co dalej. Działacze, trenerzy i piłkarze to grupa, która musi razem pracować. Czy jest w niej miejsce dla piłkarza, który ich zlekceważył? Muszą sobie zadać to pytanie i we własnym gronie na nie odpowiedzieć.

Łatwo było prowadzić Małeckiego w klubie?

- To trudny zawodnik do prowadzenia. Nie rozumiał jednej podstawowej rzeczy: kiedy jest w formie, a kiedy nie. Ma wysokie mniemanie o sobie. Ciężko mu zaakceptować siedzenie na ławce, ale jeśli w danej chwili są od niego lepsi, to oni muszą grać. Uważa, że nikt nie ma prawa mu nic powiedzieć, a przecież każdy chce jego dobra, chce pomóc. Przecież dobrych rad trzeba słuchać. Jeśli tego nie zrozumie, będzie mu ciężko.

Co dalej?

- Mówiąc o tym, gdzie teraz miałby zagrać, to byśmy tylko gdybali. Jedyne co teraz mogę doradzić, to niech zaciśnie zęby i ostro trenuje.

Żal takiego talentu?

- To prawda. Małecki to dobry zawodnik, ale chodzi o jego sposób myślenia. Powoduje on, że w całokształcie piłkarz traci na swojej wartości. Musi to zmienić jak najszybciej, bo czas ucieka. Przypomnę, że to piłkarz, który grał w reprezentacji Polski i może jeszcze pokazać na co go stać.