Donald Guerrier - duże dziecko w coraz większym świecie

Na obrazku klęczy przed nim sam Leo Messi, on w myślach zamienia się czasami w Cristiano Ronaldo. - Jestem typem wojownika - przekonuje Wilde Donald Guerrier, który niedawno zapewnił Wiśle zwycięstwo w meczu z Widzewem.
Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Wiśle tylko na Facebooku Kraków - Sport.pl »

Kiedy przyleciał do Krakowa, wyglądał trochę jak dziecko, które nie może odnaleźć się w dużym mieście. Przygoda z krajem, o którym wcześniej tylko trochę czytał w internecie, zaczęła się pechowo. Niemal prosto z lotniska musiał jechać do galerii handlowej, by kupić kilka ubrań, bo zaginął jego bagaż podróżny.

- Ludzie mówili, że w Polsce będzie mi ciężko. Bo zimno, bo tu nie lubią czarnoskórych. A jest zupełnie inaczej, w drużynie traktują mnie jak brata, każdy jest pomocny. Tylko raz w Galerii Krakowskiej spotkałem się z wyzwiskami jakichś dwóch osób, ale o żadnym rasizmie nie było mowy - zapewnia nas reprezentant Haiti.

Dziś widać, że pierwsze wrażenie było mylne. Nawet w świecie wielkiej piłki Guerrier czułby się jak ryba w wodzie. Lubi o sobie opowiadać i na każdym niemal kroku podkreśla, że chce być jak Cristiano Ronaldo. Sam o sobie pisze: DG77 (wzorem CR7), a podczas rzutów wolnych teatralnie odmierza trzy kroki i staje w rozkroku. Dokładnie tak jak sławny Portugalczyk.

Niedawno na oficjalnym profilu Haitańczyka na Facebooku pojawiło się kilka fotomontaży. Np. on dumnie rozparty na tronie przed takimi piłkarzami jak Messi czy Franck Ribery składającymi mu hołd. Albo Guerrier w koronie i napis: "nowy, czarny król Wisły".

- Zrobili to moi kibice, nie ja. Mogę się tylko uśmiechnąć na widok takich obrazków. Ale skupiam się tylko na piłce. Dokładnie tak, jak powtarza mi ciągle trener Smuda - przekonuje piłkarz.

Ostatnio zdobył dwie bramki w meczu z Widzewem Łódź. Kłopot w tym, by za szybko nie poczuł się gwiazdą, bo mimo wszystko jeszcze nikogo nie rzucił na kolana.

- Wciąż trudno go ocenić, choć swoją grą się broni. Trener Smuda był wyśmiewany, że tygodniami czeka na jakiegoś Haitańczyka, a on zdążył już m.in. udowodnić, że umie trafiać do siatki. Choć mnie jeszcze nie zachwycił. Czasami za wszelką cenę próbuje ośmieszać przeciwnika, a ja akurat tego nie pochwalam - przekonuje Kamil Kosowski, były piłkarz Wisły, który komentował mecz Wisła - Widzew w Canal+.

Tymczasem Guerrier za wszelką cenę chce udowodnić, że od Cristiano Ronaldo bardziej niż gwiazdorskie cechy zapożyczył pracowitość. Opowiada, że dużo biega albo jak wykonuje po dwa tysiące brzuszków dziennie i godzinami potrafi analizować filmy z bramkami swoich idoli. Nas przekonuje, że od stycznia rozpoczyna naukę języka polskiego. - W przyszłym tygodniu rozejrzę się za jakąś szkołą dla obcokrajowców. W futbolu to bardzo ważne, by umieć się dogadać na boisku - podkreśla.

Do Wisły został sprowadzony jako lewy obrońca, ale trener Smuda najczęściej woli go wystawiać na skrzydle. - Bo ma braki taktyczne - powtarza trener.

Guerrierowi to odpowiada, bo marzy o strzelaniu goli. W końcu na tej samej pozycji gra Ronaldo.

Kosowski: - Haitańczyk ma kilka plusów, ale ma też minusy. Dwie bramki w jednym meczu jeszcze o niczym nie świadczą, bo akurat Widzew był tłem dla Wisły. Czekam, co Guerrier pokaże na tle silniejszego rywala.

Kto był najlepszym piłkarzem Widzewa w meczu z Wisłą?
Więcej o: