Kibice Wisły się spisali, teraz czas na piłkarzy

Przy pełnych trybunach, z mistrzem Polski, w klasyku ekstraklasy. W niedzielę (godz. 15.30) Wisła podejmuje Legię w meczu, który może się stać symbolem odrodzenia krakowian.
Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Wiśle tylko na Facebooku Kraków - Sport.pl »

Warszawianie ligę mieli wziąć z marszu i w końcu doczekać sezonu, gdy na Reymonta będą przyjeżdżali jak po swoje (dopiero w kwietniu przerwali 16-letnią passę bez wygranej na stadionie Wisły).

Tymczasem w Krakowie zjawią się rozbici po porażce w europejskich pucharach, a czeka na nich nie ligowy średniak (jak typowano przez sezonem), ale drużyna, która jeszcze w tym sezonie nie przegrała.

Z Lechem 18458, z Cracovią 23215, z Legią prawdopodobnie 33130 widzów - jeśli ktoś miał wątpliwości, który rywal wywołuje u kibiców Wisły największe poruszenie, to podczas niedzielnego meczu powinien się ich wyzbyć.

Już w piątek w południe w kasach zostały raptem cztery tysiące wejściówek i w klubie zakładali, że ostatni bilet zostanie sprzedany w sobotę. - Spotkanie z Legią obejrzy komplet - ogłosił Adrian Ochalik, rzecznik Wisły.

W takich okolicznościach krakowianie mogą potwierdzić, że coraz śmielej wychylają się z dołka, w który wpadli dwa lata temu. Na prostą ma ich wyprowadzić trener Franciszek Smuda. Na razie jego drużyna zajmuje czwarte miejsce, ale szkoleniowiec już odlicza dni do otwarcia zimowego okna transferowego.

- Byle przetrwać do grudnia - mówi trener Smuda i wspomina, że wówczas dostanie od Bogusława Cupiała pieniądze na czterech zawodników, którzy znacznie poprawią grę zespoły.

W taki sposób ma zostać zrealizowany kolejny etap odbudowy Wisły, która ma się zakończyć w przyszłym sezonie. Gdyby jednak już dziś szukać punktu zwrotnego w zażegnywaniu kryzysu, to byłoby to świetne spotkanie z Lechem (2:0).

Tyle że poznaniacy na razie w lidze zawodzą i ograć może ich każdy. Dlatego nie będzie lepszej okazji do zademonstrowania siły niż wygrana z mistrzem Polski. - Legia w ekstraklasie niemal każdego demoluje. W potyczce z nami też jest faworytem, ale piłka lubi płatać figle. Zagramy o zwycięstwo. Jeśli damy z siebie wszystko, to jest szansa na powodzenie - podkreśla Smuda.

Jan Urban, trener Legii, jest zaskoczony postawą krakowian: - Nie spodziewałem się, że Wisła będzie aż tak wysoko w tabeli. Do tego jej gra może się podobać. Ma problemy, mimo to była w stanie osiągnąć dobre wyniki i doprowadziła do sytuacji, że w niedzielę czeka nas bardzo interesujące spotkanie. Widać, że piłkarze poszli za trenerem Smudą i na razie przynosi to efekty.

Dopiero kilka godzin przed meczem okaże się, czy zagra Paweł Brożek. - Dalej jestem sceptyczny co do jego występu. Jeśli jednak okazałoby się, że wyjdzie przeciwko Legii, to będzie oznaczało, że lekarz spisał się na piątkę - podkreśla Smuda.

Na wczorajszy trening wyszedł też Haitańczyk Wilde Donald Guerrier i będzie brany przy ustalaniu składu na mecz.

Z kolei Legia przyjedzie bez kontuzjowanych Miroslava Radovicia, Duszana Kuciaka, Marka Saganowskiego oraz Ivicy Vrdoljaka, który pauzuje za kartki.

Transmisja meczu w Canal+ Sport i TVP1, relacja na krakow.sport.pl.

Mecz Wisła - Legia to...