Nowy piłkarz Wisły: Mam na imię Wilde, bo byłem niegrzecznym dzieckiem

PRZEGLĄD PRASY. - Moje marzenie jest takie, by zdobyć z Wisłą wszystko, co się da, a potem pójść gdzieś wyżej - opowiada Donald Wilde Guerrier w rozmowie z ?Faktem?.
Reprezentant Haiti był poza krajem, gdy szalało trzęsienie ziemi w 2010 roku. - Miałem szczęście, bo byłem wtedy na wakacjach poza krajem. Gdy wróciłem, wszystko było zniszczone. Zginęli mój wielki przyjaciel, kuzyni, ciotka, wujek. Liga nie grała przez ponad dwa miesiące, bo stadiony zamieniono w szpitale polowe. To było straszne. Do dziś płaczę, gdy o tym pomyślę. Staram się nie wracać zbyt często do tamtych dni - podkreśla piłkarz w rozmowie z "Faktem".

Guerrier opowiada też o tym, że jego matka nie pozwalała mu grać w piłkę. Początkowo miałem się nazywać Wild Donald, bo w młodości byłem bardzo niegrzeczny, wręcz dziki. Ciągle się biłem. Tacie nie do końca podobało się imię Wild, więc dodał literkę e i tak powstało Wilde. Rodzice nie są już razem, dlatego nazwisko Guerrier noszę po mamie - dodaje lewy obrońca Wisły.