Sport.pl

Wisła Kraków bierze piłkarza spod szczęśliwej gwiazdy. Historia Wilde Donalda Guerriera

Gdy na Haiti trzęsła się ziemia, akurat był na wakacjach. Kilka godzin po narodzinach syna zdobył gola, dzięki któremu wybił się z biednego kraju. Wilde Donald Guerrier wkrótce ma być graczem Wisły
24-letni lewy obrońca wygląda jak stereotypowy piłkarz. Na jego szyi wiszą ogromne słuchawki, a w uszach niewiele mniejsze błyszczące kolczyki. - Spokojnie, to nie są prawdziwe diamenty - śmieje się.

Na stoliku obok leży najnowszy iPad z jego ulubioną muzyką. Ogólnie Guerrier wygląda jak duże rozpieszczone dziecko, ale pozory mylą. Lubi oglądać filmy z Jasiem Fasolą i ma do opowiedzenia interesującą historię.

W reprezentacji jest jedną z najważniejszych postaci, był wybierany na najlepszego bocznego obrońcę ligi. Ale jego prawdziwa kariera zaczęła się w tym roku, dokładnie 9 czerwca. - To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu - podkreśla. Rano dziewczyna Guerriera urodziła synka Cristiana. Imię nie jest przypadkowe, bo obrońca jest wielkim fanem Realu Madryt i Cristiano Ronaldo. - Cenię go za podejście do futbolu - wyjaśnia.

Potem wszystko ułożyło się jak w amerykańskim śnie. Wieczorem założył koszulkę z imieniem nowo narodzonego potomka i strzelił historyczną bramkę w meczu z reprezentacją Hiszpanii. Ośmieszył Gerarda Pique, z łatwością minął bramkarza Jose Reinę i wpakował piłkę do siatki. Był to tylko mecz towarzyski, a Haiti ostatecznie przegrało 1:2, ale jeden gol wystarczył, by w jego rodzinnych stronach wybuchła piłkarska gorączka.

Guerrier w ojczyźnie został powitany jak bohater. Od rządu otrzymał samochód, a na jego konto wpłynęła sowita premia. Kilka dni później odebrał telefon od menedżera. Przekazał mu, że ma ofertę z Wisły.

W jego kraju piłka nożna jest sportem numer 1, choć w najlepszych ligach świata próżno szukać perełek z Haiti. - Naprawdę wielu z nas mogłoby grać w Europie, ale nie mamy warunków, by wyjechać. Nie ma osób odpowiedzialnych za sprawy organizacyjne, np. menedżerów - opowiada Guerrier, ale jednym tchem wymienia nazwiska kolegów, którzy grają za granicą, głównie we Francji. Np. Jeff Louis (AS Nancy), Kervens Fils (Le Mans FC) czy Jean-Jacques Pierre (SM Caen).

Na Haiti futbol pełnił też ostatnio ważną rolę społeczną. Po trzęsieniu ziemi w 2010 r., które niemal zrównało z ziemią stolicę kraju Port-au-Prince, ludzie szukali schronienia na stadionach piłkarskich. Po utracie domów nocowali na trybunach, a na murawie rozkładali namioty. Zginęli wówczas najważniejsi ludzie haitańskiej piłki, przeżył jedynie prezydent krajowego związku. Teraz sport na Haiti rodzi się na nowo.

Guerrier wspomina, że w czasie trzęsienia był na wakacjach w Santo Domingo, stolicy Dominikany. - Kiedy wróciłem, okazało się, że dom mojej siostry zawalił się. Zginęli moi przyjaciele i członkowie rodziny. Często potem płakałem, ale takie jest życie. Staram się zapomnieć, choć często wracam myślami do tamtych wydarzeń - opowiada Guerrier.

W Wiśle pomocną dłoń wyciągnął do niego Osman Chavez. - Polubiłem go - uśmiecha się Haitańczyk. Poznali się już wcześniej, bo grali przeciwko sobie podczas turnieju o Złoty Puchar CONCACAF. Teraz Honduranin został przewodnikiem Guerriera po Krakowie.

Wcześniej Haitańczyk o Polsce wiedział niewiele, choć kilka informacji wyszukał w internecie. - Ktoś mi powiedział, że mieszkają tu rasiści, ale nie wierzę w to. W piłce nożnej nie ma znaczenia, czy jesteś czarny, czy biały. Dlatego niczego się nie obawiam - mówi obrońca.

Guerrier ma plan: chce, by dobra gra w Wiśle pozwoliła mu na transfer do lepszej ligi. Najlepiej do Hiszpanii. - To moje marzenie. W końcu tam jest Messi i wszyscy najlepsi! - podkreśla. Przekonuje też, że ofensywny styl nie jest mu obcy. Gra w obronie, ale ciągnie go do przodu. W kraju często był wystawiany jako skrzydłowy.

Wczoraj przeszedł drugą turę badań medycznych i jeśli nie pojawią się komplikacje, to dziś podpisze z Wisłą roczny kontrakt z opcją przedłużenia o cztery lata. - Jeśli będzie grał tak jak przeciwko Hiszpanii, to powinien być dla nas dużym wzmocnieniem - uważa Franciszek Smuda, trener Wisły.

Na debiut Haitańczyka będzie jednak trzeba jeszcze poczekać. Nawet jeśli podpisze umowę, będzie musiał wrócić do kraju po stałą wizę.

Więcej o:
Komentarze (1)
Wisła Kraków bierze piłkarza spod szczęśliwej gwiazdy. Historia Wilde Donalda Guerriera
Zaloguj się
  • kamilo14_03

    Oceniono 35 razy 33

    Widać, że mu zależy na karierze i chce coś osiągnąć :) Oby był wzmocnieniem Wisły

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX