Jacek Bednarz o transferach: "Chciałbym czterech graczy". Z dwoma Wisła już się dogadała [WYWIAD]

- Chciałbym pozyskać czterech piłkarzy, ale nie wiem, czy to się uda - przyznaje Jacek Bednarz. Prezes Wisły komentuje doniesienia transferowe i zdradza, że porozumiał się z dwoma zawodnikami.
Rozmowa z Jackiem Bednarzem

prezesem Wisły Kraków

Piotr Jawor: Wrócił pan ze zgrupowania w Grodzisku. Jak idzie szlifowanie formy?

Jacek Bednarz: Z Lechem Poznań przez pierwsze 60 minut zawodnicy grali lepiej, niż się można było spodziewać. 11-13 piłkarzy daje bardzo mocny sygnał, że mogą być silnymi ogniwami. Ale zaplecze zespołu potrzebuje jeszcze czasu, doświadczenia i pracy. Według mnie obrona i pomoc są już wykrystalizowane. Współpracują ze sobą lepiej niż dotychczas. Pod znakiem zapytania jest obsada bramki i ataku.

Jedną z opcji jest napastnik Alessandro Celin, którego testujecie.

- Spisuje się nieźle, ale jeszcze nie odpowiemy na pytanie, czy z nami zostanie. Bliżej nas na pewno jest Ostoja Stjepanović i z niecierpliwością czekam na jego sobotni występ przeciwko GKS-owi Katowice. Jeśli spisze się co najmniej tak jak z Lechem, to być może podpiszemy umowę i będziemy mieli zastępcę Radka Sobolewskiego. Testujemy też pomocnika Eduardo. Z Lechem zagrał słabiej niż z Omonią, ale mam też świadomość, że ostatnio piłkarze ciężko pracowali.

Ze Stjepanoviciem osiągnęliście już porozumienie?

- Tak, ale poczekamy na mecz w Katowicach.

Macedończyk zarzekał się, że w żadnym sparingu nie wystąpi.

- Rozumiem to, ale logicznie przedstawiliśmy, dlaczego powinien zagrać. Wystąpił już z Lechem, a to dowód, że dobry argument trafi do każdego. Zresztą wysoko oceniam jego profesjonalizm. Powiedział: "Nie boję się i pokażę wam, że warto ze mną podpisać umowę". Na dziś wygląda to nieźle, ale zdecydują najbliższe dni.

Na testy przyjechał też wenezuelski napastnik Jose Romo.

- To kolejny pomysł na alternatywę dla Boguskiego. Cierpliwie czekamy, co pokaże. Obejrzeliśmy go, gdy był na testach w Hellas Werona, i prezentował się lepiej niż obecnie testowany Celin. Do tego jest młodszy i pasuje nam finansowo. Ale zobaczymy, jak się zaadaptuje i czy przekona trenera.

Skoro jesteśmy przy napastnikach, to Paweł Brożek mówi otwarcie, że chętnie wróciłby do Wisły.

- Nie składamy mu oferty głównie dlatego, że dość długo w ogóle nie grał. Oceniam go bardzo wysoko, szczególnie za lata 2007-2009, ale dziś mamy spore i uzasadnione wątpliwości. Definitywnie nie mówię, że nie złożymy mu oferty, ale proszę pamiętać, że Paweł ma ważny kontrakt. Jego agent poinformował nas, że może tę umowę rozwiązać, ale to się jeszcze nie stało.

Liga startuje już za dwa tygodnie. Czujecie presję czasu w związku z transferami?

- Oczywiście, chcieliśmy zamknąć kadrę przed wyjazdem na obóz, ale się nie udało. Miałem jednak świadomość, że tak będzie, i nie zamierzam narzekać. Nie chcę też szukać dla siebie czy dla klubu usprawiedliwień. Mamy taką sytuację, jaką mamy, i mężnie staramy się z nią walczyć. Mamy grupę zawodników wyselekcjonowanych przeze mnie i skauting, ale dziś nas na nich nie stać. Nie mamy pieniędzy na zapłacenie transferu lub wypłaty dla zawodnika. Nie rezygnujemy jednak z tego, bo może ktoś z naszych graczy dostanie ofertę i do naszej kasy wpłyną jakieś pieniądze.

Jest jakieś zainteresowanie zawodnikami Wisły?

- Były sygnały i część piłkarzy na pewno otrzymałaby zgodę na transfer. Ale niektórych nie chcielibyśmy się pozbywać, bo to nasza przyszłość i czas na ich sprzedaż przyjdzie później.

Trenuje z wami Gerard Bieszczad, choć już skończyła się jego umowa.

- Spotkałem się z nim w środę, a dzień później przekazałem jego agentowi, że się porozumieliśmy. Sądzę, że po powrocie do Krakowa podpiszemy kontrakt.

A co z Michałem Nalepą, który wrócił z wypożyczenia do Termaliki Bruk-Betu Nieciecza?

- Bardzo bym chciał, by przekonał do siebie trenera Smudę. Jeśli tak się stanie, to możemy się porozumieć i przedłużyć umowę, która wygasa za rok. Gdyby jednak nie zmieścił się do kadry, to interesuje się nim wiele klubów I ligi. Wówczas można byłoby i tak przedłużyć umowę i go wypożyczyć.

W obecnej sytuacji z ilu transferów byłby pan zadowolony?

- Gdyby nie ograniczenia finansowe, to chciałby pozyskać jeszcze czterech graczy: bramkarza, lewego obrońcę, ofensywnego pomocnika i napastnika. Nie wiem, co uda nam się zrealizować, bo zależne jest to od tego, ile zarobimy.

Jak wygląda sprawa z Haitańczykiem Wilde-Donaldem Guerrierem, który zapewniał, że już dogadał się z Wisłą?

- Rzeczywiście, porozumieliśmy się w sprawie kontraktu. Problemem jest jednak to, że teraz przebywa na turnieju Gold Cup w Kanadzie. To uniemożliwia mu wystąpienie o wizę, a bez niej nie może przyjechać na badania medyczne i ewentualnie podpisać kontraktu. Oczywiście, musimy jeszcze osiągnąć porozumienie z jego klubem.

A co z Semirem Stiliciem?

- Nie ma tematu. Nigdy nie planowaliśmy go testować, choć agent pytał, czy nie bylibyśmy zainteresowani.

Temat pozyskania braci Maków z GKS-u Bełchatów też upadł definitywnie?

- Na pewno nie. Wiemy, że są na sprzedaż, ale podyktowanej kwoty nie jesteśmy w stanie zapłacić. Choć szczególnie Mateusza chętnie byśmy widzieli w naszych szeregach.