Romell Quioto wściekły na obecny klub. Chce odejść

Po krótkiej przygodzie z Wisłą honduraski napastnik wrócił do ojczyzny i bez przerwy wykłóca się z pracodawcą.
Quioto grał pod Wawelem w rundzie jesiennej ubiegłego sezonu. Miał zostać do czerwca, ale kiedy PZPN zawiesił go za kopnięcie rywala, Wisła oznajmiła, że chce renegocjować umowę i zapłacić za niego połowę umówionej kwoty. CD Vida, klub napastnika, nie zgodził się, więc krakowianie skrócili wypożyczenie.

Po powrocie do ojczyzny Quioto nie ukrywał, że chce zmienić klub. Z działaczami wykłócał się o pieniądze - miał pretensje, że nie płacą mu tyle, co Wisła.

W końcu został w CD Vida, ale jego kłopoty się nie skończyły. - W klubie jest wiele problemów, nie wiadomo nawet, kiedy zaczynają się przygotowania do sezonu - narzeka Quioto w rozmowie z portalem Diez.hn.

Carla Dip, prezes CD Vida, w jednym z wywiadów stwierdziła, że piłkarz jest "niedojrzały". - Nie dotyka mnie to, nie zwracam uwagi na to, co mówi. To, że nie chcę już grać w tym zespole, jeszcze nie oznacza, że zachowuję się w dziecinny sposób - opowiada Quioto.

Według lokalnych mediów piłkarz jest zły na działaczy m.in. o to, że nie przystali na ofertę Wisły i nie pozwolili mu zostać w Krakowie. Teraz ma dwie oferty z innych honduraskich klubów. - Na razie jeszcze niczego nie udało się nam ustalić. Czekam, aż pani prezes zaakceptuje którąś z ofert. Byłem z nią szczery i powiedziałem wprost, że nie chcę grać w klubie z takimi problemami i długami - przekonuje 22-letni napastnik.