Sport.pl

Ivica Iliew na 99 procent kończy karierę. "Gdy zobaczyłem prezent, zacząłem płakać"

Mecz Wisły z Zagłębiem Lubin był najprawdopodobniej ostatnim w karierze Ivicy Iliewa. - Ale jeszcze tu wrócę - uśmiecha się serbski pomocnik.
Przed meczem z Zagłębiem Iliev otrzymał od prezesa Jacka Bednarza zdjęcie i paszport ambasadora Wisły. Grał przy Reymonta od lata 2011 r. - Gdy zobaczyłem prezent od ludzi związanych z Wisłą Kraków, zacząłem płakać. Miałem i mam tutaj mnóstwo przyjaciół i z chęcią będę czekał na spotkania z nimi. Ten moment na boisku był bardzo emocjonujący - przekonuje Iliew.

- Nasi kibice są wyjątkowi i przed moim przyjściem do Wisły wiele dobrego o nich słyszałem. Po dwóch latach tutaj stali się częścią mojego serca, mojego życia. Oczywiście nie tylko fani, wszyscy zawodnicy, Wisła - jako klub - dodaje.

Wszystko wskazuje, że niedzielny mecz był ostatnim w jego karierze. Ale... - Nic w życiu nie jest na 100 procent. Teraz chciałbym pojechać na wakacje z moją rodziną, jedynie Bóg raczy wiedzieć, co będzie z nami za jakiś czas. Na chwilę obecną myślę tylko i wyłącznie o wakacjach. Powiedziałem kiedyś mojej żonie, że jeśli zobaczy mnie 1 września w domu, dopiero wtedy będziemy mogli powiedzieć, że to definitywny koniec z piłką nożną - mówi Iliew.

Przekonuje, że przejście do innego polskiego klubu nie byłoby fair: - Kraków jest pięknym miastem, nie wiem, czy znajdę piękniejsze miasto od Krakowa. Wisła jest także najlepsza i nie wiem, czy jestem w stanie znaleźć lepszą drużynę. Kibice są świetni, nie ma lepszych od nich. Dla mnie w Polsce istnieje tylko Wisła, żadna inna drużyna

Iliev opowiedział też, że ma powód, by wrócić pod Wawel. Jaki konkretnie? - Dwa dni temu znalazłem moją ulubioną kawę w jednej z kawiarni. To przeznaczenie, bym wrócił tutaj ponownie - tłumaczy. Piłkarz najprawdopodobniej zna się na rzeczy, bo ma firmę, która zajmuje się dystrybucją kawy.

Więcej o: