Sport.pl

Wisła w meczu z Ruchem będzie uciekać przed niechlubnym rekordem

Wisła walczy, by nie zostać najgorszą drużyną za czasów Bogusława Cupiała. Po meczu z Ruchem może zostać na siódmym miejscu, ale też spaść na 11. Spotkanie w piątek o godz. 18, relacja na krakow.sport.pl
Widmo najgorszego sezonu ostatnich 15 lat wisi nad Reymonta od dobrych paru miesięcy. W sezonie 2006/2007 krakowianie zajęli ósme miejsce, dziś walczą, by nie spaść niżej.

Najlepszym strzelcem był wówczas Paweł Brożek (siedem goli), trenerem Kazimierz Moskal (choć w tym sezonie zespół prowadziło czterech szkoleniowców...), a w lidze występowały Wisła Płock, Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski i Odra Wodzisław. Z tymi drużynami krakowianie też tracili punkty, łącznie uzbierali ich 47 i w efekcie sześć lat temu zajęli dopiero ósme miejsce.

Z tamtej drużyny w składzie Wisły są jeszcze Arkadiusz Głowacki, Radosław Sobolewski i Patryk Małecki, a dwóch innych zawodników gra w... Ruchu. Marek Zieńczuk dziś prawdopodobnie wyjdzie w podstawowym składzie, ale Marcina Baszczyńskiego wykluczyła poważna kontuzja.

Ruch się "wtrąbił" na całego

Dziś wiadomo, że Wisła na pewno zdobędzie mniej punktów niż w sezonie 2006/2007 (na trzy kolejki przed końcem ma 34), ale miejsce może być wyższe. Wszystko przez olbrzymi ścisk w środku tabeli - między siódmą Wisłą a 12. Widzewem są tylko trzy punkty różnicy. Na wyższą pozycję krakowianie raczej nie mają co liczyć (szósty Górnik ma sześć punktów więcej), ale jeśli dziś powinie im się noga, to mogą spaść na 11. lokatę. - Trzeba patrzeć na najbliższy mecz, a na tabelę po zakończeniu sezonu - ucina Tomasz Kulawik, trener Wisły.

Krakowianie zainteresowani są głównie utrzymaniem miejsca w górnej części tabeli, za to Ruchowi w oczy zagląda widmo spadku. W ostatnich trzech meczach zdobył tylko punkt (4:4 z Lechią w Gdańsku), a po przegranej z Pogonią Szczecin (2:3) ma tylko trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Po tym meczu schodzących z murawy chorzowian żegnały chamskie bluzgi, trener Jacek Zieliński przyznał, że zespół "wtrąbił się w walkę o utrzymanie na całego", a Igor Lewczuk apelował, by kibice nie wyzywali zawodników przy ich dzieciach i żonach.

- Podejdę do każdego kibica i przyjmę na klatę, co ma mi do powiedzenia - zapewniał obrońca Ruchu. - Sytuacja robi się tragiczna. Nie możemy patrzeć już tylko na siebie, ale trzeba też obserwować, co dzieje się za naszymi plecami.

Kulawik: - Ruch walczy o utrzymanie, więc zapowiada się ciężki mecz. Przeciwko Wiśle zawsze gra ambitnie, więc będziemy musieli włożyć w ten mecz wiele charakteru.

Ktoś zapłaci za błędy

W porównaniu z poprzednimi meczami krakowianie mają niemal komfortową sytuację kadrową. Z powodu kontuzji nie zagrają Sobolewski i Michał Czekaj, a za kartki pauzuje Michał Chrapek. - Uraz ma też Kamil Kosowski, ale dopiero na przedmeczowym rozruchu okaże się, czy zagra - zaznacza Kulawik.

Z powodu braku Chrapka i Sobolewskiego szkoleniowiec będzie musiał przemeblować środek pomocy. Na pewno zagra tam Cezary Wilk, a jego partnerem będzie zawodnik przesunięty z innej pozycji. To nie będą jednak jedyne zmiany w porównaniu do meczu ze Śląskiem. - Za błędy z tamtego spotkania ktoś zapłaci miejscem w składzie. Ale bardzo cieszę się z powrotu Arka Głowackiego. To filar naszej obrony, który ustawia nie tylko obrońców, ale też pomocników - podkreśla Kulawik.

Transmisja spotkania w Polsacie Sport Extra i Canal+Sport, relacja na krakow.sport.pl

Więcej o: