Sport.pl

Były wiślak Marcelo wyśmiewany. 'Jeśli coś w PSV idzie nie tak, jest związane z nim'

Jeden z najlepszych obcokrajowców w historii Wisły musi tłumaczyć się z popełnianych błędów i zapowiedzi o przejściu do FC Barcelona.
Holenderski dziennik "Dagblad van het Noorden" poświęcił Brazylijczykowi bardzo duży artykuł. Autor podkreśla, że Marcelo może stać się wkrótce obiektem kpin i wyśmiewania jak Orlando Engelaar. Mierzący 199 cm pomocnik przez dwa lata był podstawowym piłkarzem PSV, ale od dwóch sezonów gra ogony. W bieżących rozgrywkach wystąpił zaledwie 4 razy i klub nie przedłuży z nim kontraktu.

"Engelaar był obiektem kpin. Na nim skupiała się złość kibiców. Wydaje się, że teraz nadchodzi czas na Marcelo, jako symbolu chaotycznej obrony, która straciła 40 goli. PSV nie zdobyło mistrzostwo" - pisze dziennikarz i podaje przykład. "W ostatnim meczu u siebie z NEC Marcelo tak wybił piłkę głową, że trafiła prosto pod nogi rywala, który strzelił na 2:2. To typowy taki Marcelo-moment".

PSV ten mecz wygrało jednak 4:2, dzięki dwóm bramkom w końcówce.

Dziennik przypomina reakcje trybun, gdy Marcelo mówił o przejściu do Barcelony. Kibice wyśmiewali go i śpiewali: "Messi, Messi, Marcelo nadchodzi".

Brazylijczyk, który jest rekordzistą Wisły pod względem wysokości transferu (odszedł za 3,8 mln euro), broni się i twierdzi, że to było zdanie wyrwane z kontekstu. "Nigdy nie mówiłem, że tam pójdę. Wskazałem, że z PSV do Barcelony trafili Romario, Ronaldo i Afellay. To mówi coś o możliwościach, jeśli wybierzesz klub z Eindhoven"

Brazylijczyk zapewnia, że nie słyszy, gdy jest wyśmiewany przez kibiców. "Słucham wtedy, gdy słyszę, że robię postęp. Poprawiłem się w tym sezonie. Rozegrałem dużo dobrych spotkań. Kto potrafi być przez cały sezon w równej formie i bezbłędny? Na dodatek te trudne dla mnie momenty sprawiają, że się rozwijam i staje coraz lepszym piłkarzem"

PSV piąty rok z rzędu nie zdobyło mistrzostwa Holandii. By być pewnym występu w eliminacjach Ligi Mistrzów, nie może w ostatniej kolejce przegrać na wyjeździe z Twente Enschede. "Mistrzostwo było pierwszym celem, ale jeśli znajdziemy się w el. LM i sięgniemy po Puchar [mecz jest dziś tj. 9 maja - przyp. red.] powinniśmy być w miarę zadowoleni" - dziennik cytuje Marcelo.

Brazylijczyk uważa, że Holandia jest odpowiednim miejscem dla rozwoju stoperów. "Obrońca, który poradzi sobie w tej lidze, będzie miał łatwiej w innych. Styl mi odpowiada. Ciągle się rozwijam"

Dziennikarz zauważa jednak, że Brazylijczyk radzi sobie, gdy w ataku rywala gra wysoki napastnik. Gorzej, gdy musi pilnować małego, zwinnego przeciwnika.

Nie do końca Marcelo broni też jego trener Dick Advocaat, choć jest jego podstawowym obrońcą i gra najczęściej ze wszystkich zawodników defensywy. Szkoleniowiec pytany o Brazylijczyka, odpowiedział pytaniem: "A ile kosztował?". Gdy usłyszał odpowiedź 2,5 mln euro [nie jest to prawda, bo PSV zapłaciło 3,8 mln euro], stwierdził: "To właśnie takiej jakości powinniśmy oczekiwać. To nie jest najlepszy obrońca, ale lepszego nie mam"

W artykule jest też taka historia - kapitan PSV Mark van Bommel miał wprost zwrócić kilka uwag Marcelo podczas treningu. Brazylijczyk zareagował bardzo emocjonalnie i nie chciał słuchać rad. 25-letni obrońca zapewnia, że to nie efekt południowoamerykańskiej dumy. "Jestem od pięciu lat w Europie i przywykłem już do takiego bezpośredniego podejścia. Słucham kogoś, kto ma takie doświadczenie jak Mark"

Marcelo wciąż marzy o grze w reprezentacji Brazylii. Nie poddaje się: "Wielu innych moich rodaków grających w klubach podobnych do PSV dostało się do kadry. Szansa jest zawsze, choć oczywiście zadaję sobie sprawę, że np. Dante z Bayernu Monachium ma nade mną przewagę".

Nie zamierza iść drogą swojego przyjaciela Douglasa z Twente, który dostał holenderskie obywatelstwo i był powołany do reprezentacji, ale w Oranje jeszcze nie zadebiutował.

Więcej o: