Sport.pl

Piłkarze Wisły Kraków nie chcą już spowiadać się z tych samych grzechów

- Ciężko jest stawać przed państwem i tłumaczyć się ciągle z tych samych grzechów - mówił do dziennikarzy Cezary Wilk, pomocnik Wisły, po czwartej porażce z rzędu. W środę krakowianie przegrali ze Śląskiem Wrocław 2:3, odpadli z Pucharu Polski i definitywnie stracili szansę na występ w eliminacjach Ligi Europy.
Wiślacy przegrali już wszystko, co było do przegrania. Ligę od dawna mogą spisać na straty, ale ciągle wierzyli w awans do finału Pucharu Polski, który miał być przepustką do Europy. W środę nawet nie byli tego blisko. Przegrali ze Śląskiem 2:3 i w tym sezonie już niczego nie osiągną.

Po meczu piłkarze Wisły nie byli zbyt rozmowni. Próbowaliśmy zapytać Daniela Sikorskiego, dlaczego tuż przed meczem musiał opuścić boisko, ale napastnik szybko przemknął przez strefę dla mediów. Kapitan Radosław Sobolewski i pomocnik Łukasz Garguła też nie chcieli odpowiedzieć na kilka pytań.

Co (nieliczni) piłkarze Wisły mieli do powiedzenia po meczu ze Śląskiem?

Michał Chrapek: - Za bardzo postawiliśmy na ofensywę, zapominając o tyle. Śląsk prawie przy każdej kontrze miał przewagę liczebną. Utraty pierwszej bramki też można było uniknąć. Nie od dziś wiadomo, że Sebastian Mila dobrze dośrodkowuje, a jednak nie było z naszej strony szczelnego krycia. Z własnej gry też nie jestem zadowolony. Parę przebłysków było, ale nie zadowala mnie to.

Cezary Wilk: - Zamknęliśmy sobie ostatnią furtkę do europejskich pucharów i kolejny sezon będziemy pozbawieni możliwości pokazania się w tych rozgrywkach. Szkoda, bo mieliśmy kilka sytuacji i gdyby pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 3:1 dla nas, to nikt nie byłby chyba zdziwiony. Było nas stać na zwycięstwo i awans, ale druga bramka dla Śląska pogrzebała wszelkie nadzieje. Przynajmniej nam zaangażowania nie brakowało... Warto zwrócić uwagę na fajne zachowanie kibiców. Dla tych ludzi warto zostawiać zdrowie na boisku. Mam nadzieję, że jeszcze w tym sezonie damy im choć namiastkę radości.

Więcej o: