PZPN jednak karze sędziów meczu Wisła - Legia

Sędzia bramkowy Sebastian Jarzębak odpocznie przez cztery kolejki, a sędzia liniowy Radosław Siejka przez dwie. Kolegium Sędziów PZPN wszczęło też postępowanie wobec asystenta Konrada Sapeli.
W trakcie meczu stojący na linii końcowej Jarzębak nie zobaczył, że piłka opuściła o około pół metra boisko, choć stał tuż obok. Artur Jędrzejczyk ją wygarnął, podał dla Wladimera Dwaliszwillego, który strzelił gola dla Legii.

Po meczu rozpętała się burza. Na konferencji po spotkaniu trener Tomasz Kulawik mówił: - Po co nam pięciu sędziów, skoro stoją metr i nie widzą?

Jeszcze dosadniej do arbitrów zwrócił się Jacek Bednarz, prezes Wisły. Ostro powiedział: "Panowie, gratuluję, po raz kolejny nas okradliście. Będziecie w galerii tych, którzy nas okradli"

Arbiter główny Hubert Siejewicz przeprosił Wisłę za ewidentny błąd, ale to nie przekonało krakowskiego klubu, który złożył protest do PZPN.



Zbigniew Przesmycki, przewodniczący kolegium sędziów w niedzielę przyznał, że błąd był ewidentny, ale zapewnił, że kar nie będzie.

We wtorek zebrało się jednak kolegium sędziów i "po przeanalizowaniu wydarzeń podczas meczu T-Mobile Ekstraklasy Wisła Kraków - Legia Warszawa, Zarząd Kolegium Sędziów PZPN postanowił wydać oświadczenie".

Zarząd Kolegium Sędziów PZPN postanowił

*nie brać pod uwagę w obsadzie sędziowskiej Ekstraklasy Sebastiana Jarzębaka w najbliższych czterech terminach rozgrywkowych;

* nie brać pod uwagę w obsadzie sędziowskiej Ekstraklasy asystenta Radosława Siejki w najbliższych dwóch terminach rozgrywkowych;

* w związku z medialnymi doniesieniami dotyczącymi zajścia pomiędzy asystentem Konradem Sapelą a jednym z chłopców do podawania piłek, wszcząć postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.

Wisłą oskarża Sapelę o to, że miał wygrażać jednemu z chłopców podających piłki, "wykrzykując w chamski i wulgarny sposób". W proteście wysłanym do PZPN tak opisała sytuację: "Bezpośrednio po zakończeniu zawodów miało miejsce karygodne zdarzenie z udziałem sędziego Konrada Sapeli, który podbiegł do czternastoletniego Pawła Ujdy, jednego z chłopców podających piłki, i - wykrzykując w chamski i wulgarny sposób - wygrażał mu, że już nigdy nie będzie pomagał w czasie meczów. W obronie kilkunastolatka stanął drugi trener drużyny gospodarzy, Maciej Musiał, który zwrócił głośno uwagę Konradowi Sapeli, szczycącemu się tytułem zawodowego arbitra, że ma się tak nie zachowywać. Opis powyższej sytuacji został zawarty w protokole sędziowskim, ale zabrakło w nim relacji z zachowania sędziego Sapeli."