Robert Maaskant straci pracę przez Filipa Kurto?

W niedzielę Roda Kerkrade z Filipem Kurto w bramce pokonała 4:1 prowadzony przez Roberta Maaskanta Groningen. Porażka spowodowała, że działacze klubu zawiesili rozmowy dotyczące przedłużenia kontraktu z byłym szkoleniowcem Wisły Kraków.
Umowa Maaskanta wygasa po zakończeniu sezonu. W ostatnich tygodniach w holenderskiej prasie pojawiły się informacje, że władze Groningen nie są zadowolone ze współpracy z trenerem i zastanawiają się, czy to jemu powierzyć prowadzenie drużyny w przyszłym sezonie. Przyczyną tego miały być niezgodne z oczekiwaniami wyniki. Zespół miał walczyć o puchary, ale dziewięć kolejek przed końcem zajmuje 10. miejsce.

Doniesienia medialne początkowo nie znajdowały potwierdzenia w rzeczywistości, bo były szkoleniowiec Wisły negocjował z władzami przedłużenie kontraktu. Po porażce z Rodą pertraktacje zostały jednak zawieszone. - Póki co chcemy się skupić na dwóch najbliższych meczach - odpowiedział Hans Nijland, dyrektor zarządzający Groningen, pytany o powody wstrzymania rozmów.

W piątek zespół Maaskanta zmierzy się z NAC Breda, a dziewięć dni później podejmie Twente Enschede.

Trenera bronią podopieczni. - Dlaczego Maaskant powinien dalej pracować w klubie? Bo piłkarze akceptują jego metody pracy. To jeden z najlepszych szkoleniowców, z jakimi pracowałem - podkreślał Andraż Kirm, którego Holender prowadził także w Wiśle (całą wypowiedź skrzydłowego znajdziesz TUTAJ

Pod Wawelem z Maaskantem pracował także Kurto. 22-letni zawodnik nie najlepiej wspomina jednak ten okres. Był wtedy trzecim bramkarzem i wystąpił jedynie w dwóch spotkaniach.

Czy Maaskant utrzyma pracę w Groningen?