Filip Kurto. W Wiśle nie mieścił się w kadrze meczowej, w Holandii broni strzały gwiazd Ajaksu

- Po zakończeniu umowy z Wisłą od razu powiedziałem, że nie jestem zainteresowany przedłużeniem - mówi Filip Kurto, bramkarz Rody Kerkrade, który zatrzymał słynny Ajax Amsterdam.
W Wiśle był przez trzy i pół roku, a zaliczył tylko dwa mecze. W najlepszym wypadku był rezerwowym, grał tylko w Młodej Ekstraklasie. Gdy wygasł jego kontrakt, trafił do holenderskiej ekstraklasy. Od razu został pierwszym bramkarzem, ale kilku błędów się nie ustrzegł. W sobotę 22-letni bramkarz pomógł jednak wywieźć remis z Amsterdamu. "71 proc. posiadania piłki, 21 strzałów na bramkę, 14 rzutów wolnych, 14 rzutów rożnych, a tylko jeden gol dla Ajaksu" - pisze holenderskie "Metro", a portal VoetbalInfo.nl dodaje: "Amsterdamczycy mieli szansę odrobić dwa punkty do lidera PSV, ale na ich drodze stanął Filip Kurto".

Rozmowa z Filipem Kurtą, byłym bramkarzem Wisły, obecnie Rody Kerkrade

Piotr Jawor: Rzeczywiście zatrzymał pan Ajax?

- Bez przesady, aż tak wiele pracy nie miałem. W klubie wielkiej ekscytacji nie było. Od trenera i chłopaków usłyszałem: "dobra robota". Mało kto na nas liczył, poza tym zdobycz na stadionie Ajaksu to jest coś. Ten obiekt robi w Holandii największe wrażenie.

Początki w Eredivisie były trudne.

- Zdarzały się różne mecze, nie ustrzegłem się błędów. To mój pierwszy prawdziwy sezon w dorosłej piłce i dobrze wiedzieć, że trener we mnie wierzy. Nie odstawił mnie po pierwszej pomyłce.

W Wiśle panu jednak nie zaufano...

- Nie mam pojęcia, czemu tak się stało, i już o tym nie myślę. Cieszyłem się, że mogłem grać w młodzieżowej reprezentacji Polski i tam się pokazać.

Wisła próbowała pana zatrzymać?

- Od razu powiedziałem, że nie jestem zainteresowany.

Na Reymonta sprowadził pana Jacek Kazimierski i przedstawił jako wielki talent.

- Wtedy dopiero zaczynałem i potrzebowałem czasu. Każdy chce grać, więc dawałem z siebie wszystko. Chciałem udowodnić, że należy mi się szansa, i mimo upływu miesięcy nie załamywałem się, ale cały mecz zaliczyłem tylko wtedy, gdy byliśmy pewni mistrzostwa.

Trafił pan do mocniejszej ligi.

- Czułem, że w Rodzie mogę być podstawowym bramkarzem. Musiałem coś zmienić i podpisałem dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia o kolejne dwa lata.

Największa różnica między ligą polską a holenderską?

- Jeśli chodzi o treningi, to wielkich nie ma, ale np. w trakcie obozu przygotowawczego jeździmy tylko na sześciodniowe zgrupowania [Polacy jeżdżą na 10-14 dni - przyp. red.]. Dzień przed meczem nie spotykamy się w hotelu, tylko każdy śpi u siebie. Widzimy się dopiero trzy godziny przed spotkaniem. To lepsze rozwiązanie.

Utrzymuje pan kontakt z kimś z Wisły?

- Rozmawiam z Michałem Czekajem i Łukaszem Burligą. Oczywiście klubowi życzę jak najlepiej, bo przez trzy lata nabrałem do niego sentymentu.

Czy Filip Kurto miał wystarczająco wysokie umiejętności do tego, by bronić w podstawowym składzie Wisły?