Polscy piłkarze jeżdżą (tylko) do Belek, czyli tureckie luksusy Cracovii i Wisły

Piłkarze Wisły i Cracovii pewnie nie spotkali się w Belek. Podopieczni trenera Wojciecha Stawowego do położonej u podnóża gór Taurus miejscowości dotarli w sobotę wieczorem. Drużyna Tomasza Kulawika opuściła ją w niedzielę rano.
Belek stał się jednym z najpopularniejszych ośrodków treningowych, który upodobały sobie nie tylko polskie kluby. Władze miasta chwalą się, że miejscowość położoną nad Morzem Śródziemnym zimą odwiedzali piłkarze takich drużyn jak m.in. Galatasaray, Fenerbahce, FC Brugge, Spartak Moskwa czy VfB Stuttgart. Przed Euro 2012 przygotowywała się tu także reprezentacja Polski.

Belek słynie też m.in. z... największego turnieju golfowego w Turcji. A turystów przyciąga zabytkami (np. antycznym amfiteatrem), krajobrazami (park ze znanym wodospadem Kursunlu) oraz klimatem (300 słonecznych dni w roku)

W takiej scenerii akumulatory przed rundą jesienną ładują piłkarze krakowskich klubów. Zawodnicy Wisły przez ostatnie dni mieszkali w pięciogwiazdkowym hotelu Papillon Zeugma.

Podopieczni Kulawika w niedzielę rano opuścili Belek, ale za tydzień wrócą do tego samego hotelu na drugie zgrupowanie. Na razie muszą liczyć się z szokiem termicznym. Podczas gdy w Turcji temperatura sięga 15 stopni Celsjusza, w Polsce spadła do minus 10. Wiślacy mają wylądować na lotnisku w Balicach w niedzielę ok. godz. 19.

Piłkarze Cracovii dopiero zaczynają zgrupowanie w Belek. W sobotę wieczorem w 24-osobowym składzie zakwaterowali się w hotelu Alaiye Resort & Spa (pięć gwiazdek) i zostaną w nim do 6 lutego. A tydzień później, tak jak zawodnicy Wisły, wrócą do Belek w to samo miejsce na kolejny obóz.

- Koszt organizacji obozu w Polsce często jest niewiele niższy, a stosunek ceny do jakości wypada na korzyść zagranicy. W naszym kraju moglibyśmy jednak trenować wyłącznie na sztucznych boiskach, a zależało nam, by zespół mógł skupić się na rozwijaniu technicznego stylu na naturalniej murawie. Liczę, że poniesione wydatki zaprocentują i to będzie nasza przewaga nad rywalami - tłumaczył w rozmowie z krakow.sport.pl Radomir Szaraniec, wiceprezes Cracovii.