Wiceprezes Wisły Kraków: Nie wyrzucę kibica, który będzie skakał rozebrany do pasa

W 2013 rok Wisła Kraków najprawdopodobniej wejdzie uwikłana w konflikt z częścią kibiców. - Jak ktoś potrzebuje zaproszenia do rozmów, to mnie korona z głowy nie spadnie. Jak to rozwiąże napięcia, to jestem gotowy na o wiele więcej - zapewnia Jacek Bednarz, wiceprezes klubu.
Konflikt trwa od meczu z Lechem Poznań. Kibole Wisły odpalili wówczas zakazane race i rzucali serpentynami, przez co mecz został dwukrotnie przerwany. Oprócz tego śpiewali prymitywne i chamskie piosenki oraz chełpili się zamordowaniem związanego z Cracovią "Człowieka".

Po tych wydarzeniach trybuna północna została zamknięta na jedno spotkanie, a klub zakazał wnoszenia tzw. sektorówek. Wówczas część kibiców Wisły rozpoczęła bojkot i w meczu ze Śląskiem szydziła ze swoich piłkarzy, a na spotkanie z Górnikiem w ogóle nie przyszła.

Wiceprezes Bednarz uważa jednak, że wpływ na zachowanie części trybun ma więcej czynników. - Wierzę, że niezadowolenie kibiców ma swoje źródło w słabych wynikach drużyny, ale również w ogólnej sytuacji kibica w naszym kraju. Nakłada się na to restrykcyjna Ustawa o organizacji imprez masowych i próba utożsamienia każdego kibica z chuliganem. Moim zdaniem część postulatów kibiców jest sensownych. Nie widzę jednak problemu, jesteśmy w stanie rozmawiać z każdym. Ale warunek jest jeden - to musi być dialog. Wisła nie jest obrażona na żadnego kibica, a jak ktoś tak twierdzi, to próbuje manipulować opinią publiczną - podkreśla Bednarz.

Nie zmienia to jednak faktu, że kibole są obecni na stadionie Wisły. Wznoszą antysemickie hasła, śpiewają wulgarne i prymitywne piosenki oraz łamią prawo. Co klub zamierza z nimi zrobić? - Jeśli ktoś popełnia przestępstwo lub łamie regulamin stadionu, to jesteśmy zobowiązani do reagowania. Jako Jacek Bednarz uważam, że jeśli jest społeczne zapotrzebowanie na pirotechnikę, to powinniśmy zmienić ustawę i ją dopuścić na określonych zasadach. Musi być bezpieczna, kontrolowana i przeprowadzana pod nadzorem straży pożarnej. Na pewno nie wyrzucę ze stadionu nikogo, kto na chwilę stanie w przejściu lub nie będzie siedział, tylko skakał rozebrany do pasa, jak robi to cały jego sektor. Wisła powinna łączyć, a nie dzielić - uważa Bednarz.

Nie wiadomo, czy podczas rundy wiosennej kibice Wisły dalej będą prowadzili bojkot. Na razie rozmowy w tej sprawie nie są prowadzone. Nieoficjalnie wiadomo również, że żadna strona nie przejawia inicjatywy, by je rozpocząć. - Nie widzę takiego problemu. Jak ktoś potrzebuje zaproszenia, to mnie korona z głowy nie spadnie. Jak to rozwiąże napięcia, to jestem gotowy na o wiele więcej - deklaruje Bednarz.