Ekspert o Wiśle Kraków: Maaskant był koleżeński i źle skończył. Kulawik jest taki sam

- Gdzie tkwi problem Wisły Kraków? Brakuje ciągłości pracy. Rotacja wśród szkoleniowców i dyrektorów jest duża. Jacek Bednarz raz był dobry, raz zły, z Bogdanem Basałajem było to samo - opowiada Czesław Michniewicz, były piłkarz i trener, w rozmowie z portalem 2x45.com.pl.
W obszernym wywiadzie Michniewicz zastanawia się m.in., dlaczego pracę w Wiśle stracił Michał Probierz. Zapytany, czy wierzy, że na jego zwolnieniu zależało piłkarzom, odpowiada: - Bzdura, nie wierzę w to. Każdy chce dobrze pracować i nie dawać szefowi powodu do krytyki. To oczywiste, że trenerzy, którzy ciągle wymagają, chcą coś ulepszać i non stop wywierają presję, bardziej męczą zawodników. Oni wolą, jak jest święty spokój, gdy nikt się nie czepia, nie zwraca uwagi. Grzeczni trenerzy niczego nie wygrywają. Znam Michała, wiem, że dużo wymaga, ale taka jest rola szkoleniowca.

Michniewicz przekonuje, że drużynę trzeba prowadzić twardą ręką. - Robert Maaskant był bardziej koleżeński i źle skończył, podobnie do piłkarzy podchodzi Tomasz Kulawik i teraz w 15 minut stracił trzy gole w Lubinie. To nie jest metoda. Piłkarze mogli nie tolerować metod Probierza, nie uwierzę jednak, że nie chcieli wygrywać. Gdyby główną przyczyną kryzysu Wisły był konflikt Michała z zawodnikami, to po jego odejściu problemy powinny zniknąć i Wisła powinna już do końca rundy wygrać wszystkie mecze, a tak się nie stało. Wisła potem wcale nie grała lepiej - mówi szkoleniowiec dla 2x45.com.pl.

Przekonuje, że problemem Wisły jest brak ciągłości pracy. - Każdy trener chce budować skład, bazując na piłkarzach, którzy mu pasują, to normalne. W Krakowie rotacja wśród szkoleniowców i dyrektorów jest tak duża, że zawsze któryś zawodnik po danym trenerze zostaje. Jacek Bednarz już raz był dyrektorem na Reymonta, teraz wrócił, czyli raz był dobry, raz zły, z Bogdanem Basałajem było to samo - przekonuje Michniewicz.

- Na Zachodzie często cała kadra budowana jest według jednego klucza, jest częścią jednego planu. W Wiśle pozostała zbieranina po kilku trenerach. Ci piłkarze nie są słabi, ale są źle dobrani, nie potrafią stworzyć zespołu. Tu konieczne jest wyzerowanie wszystkiego i budowanie od nowa, tylko czy będzie na to czas? Kibice chcą sukcesów, właściciel niecierpliwy, za to pieniędzy coraz mniej. Nie widzę jednak innego rozwiązania dla Wisły jak czyściec trwający sezon lub dwa - dodaje.

Więcej o: