Sport.pl

David Biton po odejściu z Wisły Kraków nie może podnieść się z ławki rezerwowych

Izraelski napastnik w Standardzie Liege nie odnalazł się tak dobrze jak w ubiegłym sezonie w Wiśle.
Przez pierwsze trzy miesiące gry pod Wawelem Biton strzelił 10 goli. Teraz w Belgii wchodzi na boisko w końcówkach, a do siatki trafił tylko raz. Na początku września pokonał bramkarza Club Brugge. Jego gol nie pomógł jednak drużynie w wywalczeniu punktów, bo Standard przegrał 2:4.

W 15 kolejkach napastnik na płycie pojawiał się dziewięć razy. Tylko raz wystąpił od początku (69 minut z Anderlechtem Bruksela). W pozostałych spotkaniach wchodził na boisko z ławki rezerwowych. Rozegrał łącznie 172 minuty.

Dużo lepszy początek sezonu Biton miał rok temu w Wiśle. W pierwszej rundzie zdobył dziewięć goli w T-Mobile Ekstraklasie, dwa w Pucharze Polski i trzy w Lidze Europy. Wiosną nie szło mu już jednak tak dobrze. Stracił miejsce w podstawowym składzie, a na boisku przestał pojawiać się po tym, jak okazało się, że klubu nie stać na wykupienie go z Royalu Charleroi. Ostatecznie Biton nie wrócił jednak do klubu, z którego był wypożyczony, bo latem za blisko 900 tys. euro pozyskał go Standard.

Które miejsce będzie zajmowała Wisła po rundzie jesiennej?
Więcej o: