Sport.pl

Wisła Kraków. Gordan Bunoza: Vrdoljak dziwił się, że nie walczymy o tytuł

Pod Wawelem Bośniak Gordan Bunoza koleguje się głównie z Serbami, a o politycznych napięciach nie chce słuchać. Teraz myśli o piątkowym meczu z Lechem
Jeszcze przed rokiem to spotkanie mogłoby uchodzić za derby bałkańskiej piłki. W polskiej ekstraklasie gra 13 Serbów, sześciu Bośniaków, po czterech Chorwatów i Czarnogórców. Nasi skauci lubią spoglądać w kierunków Bałkanów, bo piłkarzy z tamtych lig można kusić podwyżką i nie trzeba przepłacać. - Poziom jest podobny, choć u nas gra się nieco bardziej technicznie. Problem w tym, że na Bałkanach stadiony często świecą pustkami. Jest kilka drużyn, które zapełniają stadiony, nie to co w Polsce - uważa Bunoza, który ma też chorwacki paszport i grał w tamtejszej lidze

Znajomość bez SMS-ów

W piątek na boisko powinno wybiec czterech zawodników z Bałkanów, choć wszyscy ostatnio przeżywali ciężkie chwile. Z Lecha przed sezonem odszedł Bośniak Semir Stilić, a umowy nie przedłużył Dimitrije Injac. O transferze myślał również bośniacki bramkarz Jasmin Burić, ale wywalczył miejsce w składzie i zmienił zdanie. Kibice nie widzieli w zespole Vojo Ubiparipa i gwizdali na Serba, ale ostatnio zaczął odzyskiwać ich zaufanie.

- Generalnie nie utrzymuję szczególnych kontaktów z piłkarzami z Bałkanów, którzy grają w Polsce. Nie wydzwaniam do nich, SMS-ów też nie wysyłam. Jakiś czas temu po meczu z Legią rozmawiałem jedynie z Ivicą Vrdoljakiem. Mówił, że Wisła ma niemal tak dobrą drużynę jak oni i dziwił się, dlaczego nie walczymy o mistrzostwo - opowiada Bunoza, który w Wiśle miał wzloty i upadki, ale ostatnio znalazł sobie miejsce na lewej stronie obrony.

Po treningach najczęściej można go spotkać w towarzystwie Serbów Marko Jovanovicia i Ivicy Iliewa. - Nasze kraje toczyły wojnę, ale jesteśmy na to za młodzi. Kiedy wybuchła, mieliśmy po kilka lat - przekonuje Bunoza.

Bośniak jest w lepszym nastroju niż np. Jovanović, który zaliczył słaby występ w meczu z Legią Warszawa i wylądował na ławce rezerwowych. Iliew też miał kryzys. Michał Probierz, były trener Wisły, dawał do zrozumienia, że skrzydłowy odpuszcza i posadził go na ławce. Teraz Serb wrócił do składu i z Widzewem zaliczył asystę.

Trening w sercu Krakowa

Do meczu z Lechem wiślacy przygotowują się na sztucznym boisku Nadwiślanu przy ul. Koletek, bo murawa przy Reymonta po opadach śniegu nie nadaje się do treningów.

- Ruszać się! - pokrzykiwał na podopiecznych Tomasz Kulawik, trener Wisły, nawet podczas krótkiej przerwy. Obawiał się o zdrowie piłkarzy, bo termometry wskazywały około zera stopni Celsjusza.

Nie było przeziębionych Sergieja Pareiki oraz Radosława Sobolewskiego, a także Maora Maliksona, który doznał lekkiego urazu w meczu z Widzewem. - Ma stłuczony palec i nie chciałem, by trenował na sztucznej nawierzchni - wyjaśnia Kulawik. Wszystko jednak wskazuje, że Izraelczyk będzie gotowy na piątkowe spotkanie z Lechem Poznań.

Bunoza: - Dla mnie mecz z Lechem będzie m.in. szansą na spotkanie z moim rodakiem Buriciem. Mam nadzieję, że to ja będę mógł chwalić się trzema punktami.

Czy Wisła meczem z Widzewem zażegnała kryzys?