Wisła Kraków. Romell Quioto miał walczyć o miejsce w ataku, a jest konkurentem Maora Meliksona

PRZEGLĄD PRASY. Napastnik z Hondurasu wraca do kadry Wisły po dyskwalifikacji. Nie walczy jednak o to, by wygryźć ze składu Cwetana Genkowa czy Daniela Sikorskiego, bo Tomasz Kulawik widzi go na innej pozycji.
- W Młodej Wiśle Romell grał u mnie na lewej lub na prawej flance - mówi szkoleniowiec w rozmowie z "Dziennikiem Polskim".

Quioto póki co będzie zmiennikiem dla Meliksona. Jego poprzednik Michał Probierz wystawiał go w ataku. Piłkarz niewiele nagrał się jednak na ulubionej pozycji, bo w spotkaniu z Polonią Warszawa nadepnął na przeciwnika i został zawieszony na pięć meczów. - Popełniłem wielki błąd, ale ze swoich pomyłek trzeba umieć wyciągać wnioski. To, co zrobiłem, dużo mnie kosztowało i wiem doskonale, że nie mam prawa znów zachować się w ten sposób - przekonuje Quioto.

Po przylocie do Polski Honduranin przekonywał, że pójdzie na lekcje angielskiego, bo po hiszpańsku poza Osmanem Chavezem nie mówi nikt w drużynie. Nie wykorzystał jednak do nauki ostatnich tygodni i nawet nie rozpoczął kursu językowego, kiedy był zdyskwalifikowany. - Jak dotąd nie miałem takiej możliwości. Cały czas trenowałem normalnie z pierwszym zespołem i grałem w Młodej Ekstraklasie. Na nic nie miałem więc za bardzo czasu. To nie tak, że skoro byłem zdyskwalifikowany, to siedziałem z założonymi rękami i nic nie robiłem - zaznacza.

Czy wybór Tomasza Kulawika na trenera Wisły to dobry wybór?