Wisła Kraków. Jacek Bednarz broni się przed krytyką prasy

Wiceprezes Wisły odpowiada na krytykę mediów. Mówi m.in. o sytuacji finansowej Wisły i konflikcie piłkarzy z trenerem Michałem Probierzem.
Bednarz udzielił wywiadu oficjalnej stronie klubu, pytania zadawał pracownik biura prasowego, a rozmowę rozesłano po redakcjach. Wiceprezes 13. klubu ekstraklasy opowiada m.in. o sytuacji finansowej Wisły, podaje kwoty transferów, ocenia swoją poprzednią kadencję oraz relacje trenera Michała Probierza z drużyną.



Jacek Bednarz mówi o

sytuacji finansowej klubu

- Na skutek kilkumiesięcznych działań udało się ustabilizować sytuację, do lata powstrzymaliśmy stałą dotychczas tendencję tonięcia, czyli powiększania zadłużenia. Od lata bardzo ograniczyliśmy wydatki i w nowym sezonie klub ma o wiele niższy i dopasowany do możliwości budżet, choć ciągle jest on daleki od ideału, w którym przychody przynajmniej równoważą wydatki. Spłaciliśmy cześć starego zadłużenia z lat 2011 i 2012. To oznacza, że nie tylko nie toniemy bardziej, a dzięki tym działaniom ewidentnie zaczynamy ruch w górę, bo oszczędności są już teraz wyraźnie widoczne.

o latach 2007-2009, gdy piastował stanowisko wiceprezesa

Jeśli chodzi o mój prawdziwy bilans poprzedniej pracy, to przyszedłem do drużyny, która skończyła sezon na ósmym miejscu, zmieniając po drodze kilku trenerów, z bardzo wysokim budżetem i wieloma niepotrzebnymi, niegrającymi piłkarzami. W trakcie ponad dwóch lat pracy zdobyliśmy dwa tytuły mistrzowskie w seniorach , jeden w Młodej Ekstraklasie, ustabilizowaliśmy finanse na poziomie akceptowalnym dla głównego akcjonariusza, wydawaliśmy pieniądze i je zarabialiśmy, a bilans tych działań w obu sezonach był dodatni. W tym czasie też wszystkie kontrakty popisane moim nazwiskiem we wszystkich przypadkach uzależniały wysokość wypłaty bardzo dużej części wynagrodzenia od tego, czy się gra i czy wygrywa, co uważam za coś absolutnie oczywistego i koniecznego. Straciłem pracę po klęsce w eliminacjach Ligii Mistrzów, ale odchodząc zostawiłem zespół, któremu zabrakło sekund do obrony tytułu i z którego wytransferowano 2010 roku piłkarzy za ponad 25 milionów złotych. Nie wszystko się udało i nie wszystko zrobiłem idealnie, ale nie mam się czego wstydzić. Najwyraźniej dobrze ocenili moją pracę ci, którzy mnie zatrudnili ponownie.

transferze Tomasa Jirsaka

- Jak bumerang u moich krytyków wraca kwestia Tomasa Jirsaka. Jego transfer wymaga więc kilku słów komentarza. Tomas przyszedł do Wisły jako młodzieżowy reprezentant Czech za 700 tysięcy euro, choć jego ówczesna wartość była trochę wyższa. Transfer był negocjowany przez komitet transferowy składający się z trzech osób. (...) Chcę zwrócić uwagę wszystkich na fakt, że Jirsak jest zawodnikiem, który w Wiśle spędził pięć sezonów, rozegrał ponad 150 meczów i u wszystkich pięciu trenerów, którzy prowadzili w tym czasie zespół, w mniejszym lub większym stopniu grał. Zdobył trzy mistrzostwa Polski, jedno wicemistrzostwo i zaliczył fazę grupową Ligi Europejskiej. Życzę każdemu dyrektorowi sportowemu i prezesowi, aby wszystkie jego nieudane transfery miały tak udaną statystykę i tak dobrze się zamortyzowały. Prawdą jest, że nie udało się odzyskać z tytułu jego transferu pieniędzy, ale prawdą jest też, że klub nigdy realnie nie starał się go sprzedać. Nie należy traktować jako propagandy sukcesu Jacka Bednarza, bo to wszystko emanacja tego, co razem z innymi osobami robiłem dla klubu. Nie chcę oczywiście powiedzieć, że wszystko, co zrobiliśmy, było idealne lub zakończyło się sukcesem, bo tak nie było. Prawdziwa cnota krytyki się nie boi i ja się tej krytyki nie boję - dodaje wiceprezes Wisły.

dymisji trenera Michała Probierza

Byliśmy zaskoczeni wszyscy - od właściciela po organa spółki. Trener miał zielone światło, aby te niezbędne zmiany, które uważaliśmy, że były potrzebne, dokonać. Nie zwolniliśmy Probierza, a przyjęliśmy jego dymisję. Jestem wiceprezesem Wisły i to jest moja drużyna, więc nawet gdy ją oceniam źle, nadal jestem po jej stronie. Nie raz już piłkarze usłyszeli ode mnie gorzkie słowa prawdy. Mam nadzieję jednak, że współdziałając, wspólnie jesteśmy w stanie ten kryzys przełamać i skierować drużynę na właściwe tory.

konflikcie piłkarzy z Probierzem

Moim zdaniem to nie był bunt. Gdybym wiedział, że tak było, to skończyłoby się to zupełnie inaczej. Wobec piłkarzy zostałyby wyciągnięte surowe konsekwencje. Wierzę, że nie było chemii między częścią zawodników i trenerem. Tak czasem bywa, dlatego ich współpraca nie chciała się ułożyć właściwie i nie przyszły za nią oczekiwane wyniki.



Cały wywiad na oficjalnej stronie klubu.