Sport.pl

Biznesowy ranking: Wisła Kraków trzecia, a Cracovia ósma

Wisła Kraków przyciąga kibiców, kiedy gra na wyjeździe, a Cracovia pod względem stabilności finansowej ciągle jest w ekstraklasie. M.in. takie wnioski płyną z raportu ?Ekstraklasa piłkarskiego biznesu? przygotowanego przez firmę Ernst & Young.
Raport dotyczy poprzedniego sezonu. Wisła w rankingu, który mierzył m.in. medialność, stabilność finansową i efektywność działania, zajęła trzecie miejsce. Cracovia, mimo słabych wyników sportowych i spadku z ekstraklasy, jest ósma.

Twórcy raportu podkreślają, że w tym sezonie kluby Ekstraklasy czekają poważne biznesowe wyzwania. Kluby potrzebują wysokiej klasy transferów do pierwszych jedenastek, ale także do. działów marketingu i sprzedaży - czytamy w raporcie. Łączne przychody klubów były prawie o 20% wyższe niż przed rokiem, a cztery z nich - o jeden więcej niż w poprzedniej edycji raportu - zdołały wypracować zysk.

Jednak to wszystko głównie dzięki dwóm reprezentantom naszej ligi w europejskich pucharach oraz działaniom restrukturyzacyjnym w kilku klubach, a nie poprawie frekwencji na stadionach czy lepszemu zarządzaniu. - Największy wpływ na lepsze wyniki finansowe całej ligi miały przychody Legii i Wisły, które do wiosny grały w europejskich pucharach. Ponieważ w tym roku nie mamy reprezentanta T-Mobile Ekstraklasy w rozgrywkach grupowych Ligi Europy, w kolejnej edycji raportu przychody klubów mogą nie być aż tak imponujące - komentuje wyniki raportu Krzysztof Sachs, Partner Ernst & Young i jeden z autorów opracowania.

- Dziś warto zadać sobie pytanie czy kluby, którym w niektórych przypadkach nowoczesny stadion "spadł z nieba", były organizacyjnie, biznesowo i marketingowo przygotowane, żeby sprzedać ten luksusowy produkt nowym klientom. Chodzi o klientów, którzy nie mieli dotychczas w zwyczaju oglądania polskiej piłki na żywo - mówi Sachs.

- Prawdziwy obraz Ekstraklasy jest lepszy niż wiele osób myśli. Szczególnie tych, którzy znają ligę wyłącznie z drugiej ręki. Naszą rolą jest przyciągnięcie ich na stadion. Pokazanie, że mecz Ekstraklasy może być nawet lepszą rozrywką niż wieczór w multipleksie - twierdzi Bogusław Biszof, Prezes Zarządu Ekstraklasy SA.

Frekwencja rośnie, ale nie robi różnicy w budżetach

Rewolucja infrastrukturalna w polskiej piłce już się kończy, ale na jej efekty kibice i szefowie klubów muszą jeszcze poczekać. Frekwencja na meczach T-Mobile Ekstraklasy w minionym sezonie wzrosła zaledwie o 6% (do 8,8 tys. widzów na mecz), w porównaniu ze średnią odnotowaną sezon wcześniej. Rosnąca liczba kibiców na meczach w minimalnym stopniu przyczyniła się do wzrostu przychodów klubów. Wpływy ze sprzedaży biletów wzrosły z 55 mln zł w 2010 roku do 67,5 mln zł w 2011 roku.

Ich udział w całości wpływów jednak nawet nie drgnął i wciąż wynosi 15%. - Warto przy tym zauważyć, że aż 77% wpływów z biletów przejęły Legia, Lech, Wisła, Lechia i Śląsk. To pokazuje potencjał nowoczesnych stadionów, budowanych w dużych ośrodkach miejskich, z potężną bazą kibicowską i piłkarskimi tradycjami - podkreśla Krzysztof Sachs.

40-procentowy skok przychodów w 4 lata

Przychody wszystkich klubów wzrosły na przestrzeni 4 lat o 40% i powoli zbliżają się do granicy pół mld zł. Bardzo istotne są także przychody ze sprzedaży praw do transmisji TV. - Jeszcze kilkanaście miesięcy temu mecze Ekstraklasy w telewizji miały szansę dotrzeć do nieco ponad miliona gospodarstw domowych w Polsce. Teraz swoim zasięgiem obejmujemy nawet osiem milionów gospodarstw. To jeszcze nie meta, ale ważny dla nas punkt kontrolny w wyścigu o pozyskanie telewidzów. Dostrzegamy też zmiany przyzwyczajeń i stylu życia Polaków. Coraz większa części kibiców oczekuje wygodnego i elastycznego dostępu do meczów za pomocą smartfona, tabletu czy komputera - tłumaczy Bogusław Biszof.

Sytuacja finansowa większości klubów jest jednak przeciętna. Tylko nieliczni kończyli rok 2011 z zyskiem. Łączne zadłużenie polskich klubów wynosi około 645 mln zł - o ponad 110 mln zł więcej w poprzednim roku. W tym samym czasie aktywa klubów wzrosły o 27 mln zł i sięgnęły prawie 336 mln zł. To oznacza, że statystyczny klub Ekstraklasy posiada majątek, który pozwala na pokrycie jedynie połowy jego zobowiązań. - Ten wskaźnik musi ulec poprawie w przyszłości, jeżeli kluby chcą się rozwijać w sposób zrównoważony. Po raz kolejny zwracamy uwagę na politykę wynagrodzeń zawodników, nad którą każdy klub musi się mocno zastanowić - komentuje Tomasz Dębicki, Starszy Menedżer w Ernst & Young, współautor raportu.

Cracovia w finansowej czołówce

Raport mierzył m.in. sytuację finansową i medialność. W pierwszej kategorii wygrało Zagłębie Lubin, a w pierwszej piątce nieoczekiwanie jest Cracovia, która spadła z ekstraklasy.

Z kolei najbardziej medialnym klubem w Polsce okazała się Legia Warszawa. Eksperci Ernst & Young mierzyli medialność za pomocą 10 wskaźników, wśród których były, m.in. liczba wydanych kart kibica, liczba transmisji TV, łączna oglądalność meczów, częstotliwość występowania w prasie i Internecie, a nawet liczba fanów na Facebooku.

Jak wypadają krakowskie kluby

Cracovia wyprzedza Wisłę o jedną pozycję w rankingu mierzącym sytuację finansową (krakowskie kluby zajmują odpowiednio piąte i szóste miejsce). Wisła jest za to przed Cracovią w rankingu medialności i klasyfikacji mierzącej efektywność działania.

Jest kilka ciekawych liczb. Według raportu na każdy zdobyty punkt Wisła musiała wydać 745 tys. zł, a wartość wyjściowego składu wynosiła średnio 27 600 zł.

Cracovia, by zdobyć punkt, musiała wydać 867 tys. zł, a wartość pierwszej jedenastki wyniosła średnio 3450 zł.

Najczęściej czytane