Kolejny triumf i awans oldboyów Wisły. Panowie z brzuszkami pomogli w zrzutce na kosiarkę

Byli zawodnicy Wisły Kraków pokonali 1:0 Błękitnych w IV rundzie okręgowego Pucharu Polski. W Modlnicy dawne gwiazdy ligi przyciągnęły na trybuny cztery razy więcej widzów niż normalny mecz klasy A.
- To lider klasy A i rzeczywiście niezły zespół. Na nim może zakończyć się nasza przygoda z Pucharem Polski - mówił przed meczem 54-letni Marek Motyka, obrońca oldboyów Wisły, którzy wcześniej pokonali już trzy zespoły złożone z nawet trzy razy młodszych piłkarzy od najstarszych zawodników krakowian.

- To prawda. W sumie wiek trzech naszych graczy to prawie jak całej drużyny rywali - śmiał się Motyka, który na co dzień jest trenerem II-ligowej Garbarni Kraków.

Błękitni Modlnica (miejscowość tuż przy granicy z Krakowem) to właśnie taka drużyna. - Średnia wieku u nas to 21,22 lata - przyznał Grzegorz Gil, prezes lidera Klasy A okręgu krakowskiego (siódmy poziom rozgrywek). - Żaden z nich poza jednym, który otarł się o III ligę, nie grał wyżej niż w IV, V lidze.

A-klasowi Błękitni mają nieduże boisko, ale jest nawet budynek klubowy i kryta trybunka, na której zabrakło miejsc. Kibice (bilety kosztowały 6 zł) stali więc wzdłuż ogrodzenia. Byłe gwiazdy Wisły (średnia wieku pierwszej jedenastki 43 lata) z ostatniej generacji Clebera, Marcina Kuźbę, Krzysztofa Bukalskiego, Mirosława Szymkowiaka i z poprzednich Zdzisława Janika czy Jerzego Kowalika oglądało około 400 widzów. To spory zastrzyk gotówki dla klubu. Z biletów do kasy wpłynęło około 800 zł, czyli tyle co z czterech meczów w A klasie.

Gracze Błękitnych braki w umiejętnościach nadrabiali tym, czego coraz najbardziej brakuje oldboyom, czyli szybkością i kondycją. Ale mogli tylko pozazdrościć doświadczenia, gry z pierwszej piłki czy ustawiania się na boisku.

"Jurek, co tak wolno" - kibice próbowali zdeprymować Kowalika.

"Zdzisek, nie w tą stronę" - to do Janika, który jest wychowankiem Błękitnych i byłym trenerem drużyny.

- Ten z piątką to mój wnuk - nie ukrywał dumy dziadek Jarosława Szumca. Jak się okazało to był Czesław Janik, ojciec grającego w oldboyach Zdzisława. - Też latałem na prawy skrzydle z siódemką na plecach.

Obok kilku starszych kibiców sprawnie dzieliło się połówką wódki. - Polska, nie czeska - zastrzegał "polewający", a kumple pouczali "do kreski polewaj".

A na boisku oldboye Wisły dobrze radzili sobie z młodzieżą z Modlnicy. - Panowie z brzuszkiem? Proszę popatrzeć i nie żartować. Starsi niż Kuźba czy Szymkowiak jak np. Tomek Frankowski wciąż grają w ekstraklasie - zauważył prezes Gil.

I miał rację, bo w 26. min właśnie ten "młody" w ekipie Wisły - Kuźba zdobył, jak się okazało, zwycięskiego gola.

W przerwie spiker poprosił fanów Błękitnych o zrzutkę na silnik do kosiarki, bo gminy w tym roku już nie stać na nowy, a naprawa dużo kosztuje. "Wójt zapewnił, że w przyszłym roku pieniądze się znajdą" - dodał spiker. Potrzeba około 3,5 tys. zł.

Po przerwie na boisku nadal panowało doświadczenie wiślaków, którzy mieli kolejne okazje. Na boisku pojawili się m.in. Jacek Bednarz, wiceprezes Wisły i Bartłomiej Zalewski, drugi trener zespołu ekstraklasy. - Braki w umiejętnościach można mieć, ale gdy młody chłopak nie może nadążyć za 45-latkiem - dziwił się po meczu Bednarz, który popisał się rajdem prawą stroną boiska jak za najlepszych czasów , gdy z Legią grał w Lidze Mistrzów.

W końcówce nerwy puściły Kuźbie, którego sfaulował Synowiec. 35-letni wiślak rzucił piłką w rywala. Sędzia pokazał żółtą kartkę obu piłkarzom. Tyle że dla Synowca było to drugie upomnienie.



IV runda okręgowego Pucharu Polski

Błękitni Modlnica - Wisła Kraków (oldboye) 0:1 (0:0)

Gol: Kuźba (26.)

Błękitni: Rygulski - Zabiegaj, Pyzioł , Celarski, Kalis - Lorenc, Zaporowski, Szumiec, Synowski, Zieliński, Podgajny oraz Zegarmistrz, Baran, Kuciel.

Wisła: Primel - Nawrocki (46. Bednarz), Cleber, Jop, Musiał - Kowalik (66. Motyka), Marzec, Janik, Bukalski, Kulawik (70. Zalewski) - Kuźba (86. Szymkowiak).

Więcej o: