Wisła Kraków nie da się uśpić i jest gotowa na wszystko

W Bielsku-Białej krakowianie najedli się wstydu, ale zagrali też jedno z lepszych spotkań za Michała Probierza. - Tak mówią? Może chcą nas uśpić - zastanawia się szkoleniowiec Wisły przed sobotnim wyjazdowym meczem z Podbeskidziem (godz. 13.30, relacja Polsat Sport, Canal+ Sport i krakow.sport.pl)
Stadion w Bielsku-Białej jest przestarzały, szatnie do najprzytulniejszych nie należą, a konferencje prasowe odbywają się w malutkim pomieszczeniu. Z powodu remontu dzisiejszego spotkania nie obejrzą kibice Wisły, z kolei fani Podbeskidzia z niecierpliwością czekają na rozpoczęcie budowy nowego obiektu.

Z obecnego piłkarze Wisły mają jednak niemiłe wspomnienia. Nie wiadomo, czy rozpraszała ich puszczana z głośników piosenka z filmu "Janosik", czy specyficzny doping, ale półtora roku temu dali tam wielką plamę i pożegnali się z Pucharem Polski, mimo że Podbeskidzie było wówczas pierwszoligowcem. A jakby tego było mało, do blamażu z bielszczanami dołożyli jeszcze dwie porażki u siebie.

Złą passę udało się im przerwać dopiero w kwietniu, gdy wygrali w Bielsku-Białej 3:1, a trenerem był już Probierz. - Specyficzny stadion? Pewna gazeta rozpisywała się, że podczas zgrupowania w Słowenii jedynym kibicem na naszym sparingu była babcia, więc jesteśmy przygotowani na wszystko - uśmiecha się szkoleniowiec.

Po ostatnim meczu przy ul. Rychlińskiego Probierz usłyszał jednak sporo komplementów. Robert Kasperczyk, trener Podbeskidzia, przyznał nawet, że Wisła była najlepszym rywalem jego zespołu. - To już przeszłość, a za nią punktów nie dają. Może teraz o tym się przypomina, by nas uśpić? Zapewniam jednak, że nic takiego nie będzie miało miejsca - podkreśla Probierz.

Przed meczem z Podbeskidziem Wisła znalazła się w trudnej sytuacji, a szkoleniowiec robi wszystko, by z klubu wyciekło jak najmniej informacji na temat kadry. Na środowym treningu ze stoperów obecny był tylko Michał Czekaj, a Arkadiusz Głowacki i Kew Jaliens mieli mieć zajęcia indywidualne. W czwartek i piątek Probierz zamknął jednak zajęcia przed dziennikarzami i nie wiadomo, jak zamierza zestawić defensywę.

Pewne jest, że nie zagra Gordan Bunoza (poleciał na pogrzeb matki i wróci w przyszłym tygodniu), a małe szanse na występ ma Osman Chavez (leczy uraz). W tej sytuacji rozwiązań jest wiele. Np. na prawej obronie zagra wracający do zdrowia Łukasz Burliga lub na środku defensywny wystąpi Radosław Sobolewski, a po prawej stronie Jaliens. - Wiele rzeczy się skomplikowało, ale chcę o nich mówić, by nie ułatwić zadania rywalowi - podkreśla Probierz.

W Bielsku-Białej krakowianie będą musieli stawić czoła nie tylko specyficznemu stadionowi i niewygodnemu rywalowi, lecz także upałowi. W poprzedniej kolejce grali przy ok. 30 stopniach, teraz zapowiada się na niewiele niższą temperaturę. W tej samej sytuacji jest Podbeskidzie, które tydzień temu zaczynało mecz o identycznej porze. - Oba zespoły przeszły już chrzest bojowy. Pogoda, bramki i boisko będą jednak takie same zarówno dla nas, jak i dla Podbeskidzia - ucina Probierz.