Wisła Kraków. Jak wypadły debiuty przy Reymonta? Nieźle Jan Frederiksen, Romell Quioto zgasł, trener broni Daniela Sikorskiego

Emocje, trzy debiuty i prezentacja nowej taktyki - inauguracja sezonu udała się Wiśle, choć zabrakło fajerwerków. Krakowanie pokonali 2:1 GKS Bełchatów
Wisła długo nie mogła strzelić zwycięskiej bramki, choć trener Michał Probierz odkurzył taktykę gry na dwóch napastników i z przodu postawił na Cwetana Genkowa i Daniela Sikorskiego. Polak lepiej wywiązywał się jednak z gry w obronie niż zadań ofensywnych. - Są gracze, których nagminnie się krytykuje, ale gdyby Daniel wykorzystał sytuację pod koniec pierwszej połowy, to wyglądałoby to inaczej. Wierzę, że się odbuduje i będzie groźnym zawodnikiem - bronił Sikorskiego Probierz.

Po godzinie szkoleniowiec wpuścił za niego Romella Quioto, który także pierwszy raz grał przy Reymonta. Honduranin od razu zmarnował doskonałą sytuację i później był niewidoczny. W tej sytuacji Probierz nie mógł być do końca zadowolony ze swoich napastników. - Mieliśmy wiele okazji, ale zawodziła skuteczność - podsumował.

Debiut w Wiśle zaliczył także Jan Frederiksen. Probierz dwa dni przed meczem opowiadał o indywidualnych treningach Duńczyka i zaległościach do nadrobienia, ale między wierszami można było wyczytać, że postawi właśnie na Frederiksena. 32-letni defensor nie zawiódł. - Ta liga będzie dla niego ciekawa, co na początku meczu kilka razy pokazał mu Tomasz Wróbel - uśmiechał się Probierz. - Z minuty na minutę radził sobie jednak coraz lepiej. Zresztą cała defensywa nie popełniła wielu błędów.

Z pozyskanych zawodników na debiut przy Reymonta czekają jeszcze bramkarz Michał Miśkiewicz, który z GKS-em siedział na ławce, i Damian Buras, który jest kontuzjowany.