Milan Jovanić miał grać na mistrzostwach świata, a dziś Wisła Kraków go nie chce

- W Wiśle mam jeszcze trzyletnią umowę i żebym gdzieś odszedł, to również muszę być zadowolony, a nie tylko klub - podkreśla Milan Jovanić, który został odsunięty od pierwszego składu krakowian i trenuje z Młodą Ekstraklasą.
W 2010 r. przychodził jako mocny kandydat na pierwszego bramkarza, a ostatnio nawet sparingi ogląda z ławki rezerwowych. Jovanić na pewno nie tak wyobrażał sobie karierę w Wiśle Kraków.

Serb został kupiony ze Spartaka Subotica za ok. 300 tys. euro (według nieoficjalnych informacji). Wówczas miał szansę jechać na mistrzostwa świata do RPA, a w Wiśle miał zastąpić Mariusza Pawełka. Zdecydowanie częściej bronił jednak Polak, a gdy odszedł do Turcji, Wisła zaczęła rozglądać się za nowym bramkarzem. Postawiła na Sergieja Pareikę i Jovanić dalej był rezerwowym.

Z czasem sytuacja 27-letniego bramkarza stawała się coraz gorsza i w poniedziałek trener Michał Probierz poinformował, że nie zabiera go na zgrupowanie do Słowenii. - Dlaczego? Nie wiem, to decyzja trenera i prezesa Jacka Bednarza. Pod koniec pierwszego obozu rozmawiałem ze szkoleniowcem i powiedział mi, że mam propozycję wypożyczenia na rok, więc w tej sytuacji nie zabierze mnie na drugie zgrupowanie - podkreśla Jovanić.

Bramkarz kilka tygodniu temu miał ofertę wypożyczenia do Vojvodiny Nowy Sad, ale nie porozumiał się w sprawie zarobków. Później miał się o niego także pytać klub węgierskiej ekstraklasy, ale ten transfer również nie doszedł do skutku. W efekcie Jovanić w poniedziałek pojechał z Młodą Ekstraklasą na obóz do Szczyrku. Szanse na powrót do bramki byłych mistrzów Polski ma niewielkie, bo w czerwcu klub zatrudnił Michała Miśkiewicza, który ma być zastępcą Pareiki.