Wisła Kraków ścięła budżet do 40 mln zł. "Celem niezmiennie jest mistrzostwo Polski"

PRZEGLĄD PRASY. - Jeśli będą jeszcze jakieś zmiany w kadrze, to myślę, że koło połowy lipca. Będzie więc wystarczająco dużo czasu na transfery do klubu, na które znajdą się pieniądze jeżeli kogoś sprzedamy - podkreśla Jacek Bednarz, wiceprezes Wisły Kraków.
Kilka miesięcy temu Bednarz wrócił na Reymonta i już na pierwszej konferencji ogłosił, że klub jest w finansowych kłopotach. Z naszych informacji wynika, że w kasie brakowało ok. pięciu milionów złotych (choć dziurę budżetową pogłębiają też pieniądze zamrożone przez UEFA za prowizje od transferów sprzed lat). Z tego powodu krakowianie zmniejszyli budżet z ok. 50 mln zł (taki był w poprzednim roku) do 40. - Przy takich pieniądzach można powalczyć o tytuł. Jak teraz popatrzymy na nasz skład, to na kluczowych pozycjach mamy bardzo dobrych zawodników. Musimy jedynie poszukać wzmocnienia na lewą obronę - podkreśla Bednarz w rozmowie z "Dziennikiem Polskim".

Wiceprezes Wisły nie wyklucza jednak, że klub poszuka wzmocnień także na inne pozycje. Dojdzie do tego wtedy, gdy uda się sprzedać kogoś z obecnej kadry. Największa szanse mają na to Maor Melikson i Cwetan Genkow. - Dla części zawodników to moment, w którym mogą myśleć o zmianie pracodawcy, by ich kariera nabrała przyspieszenia. Niektórzy sami o tym myślą. Jesteśmy przygotowani na to, że trzeba będzie uzupełnić skład jeżeli przykładowo odejdzie Melikson, czy Andraż Kirm. W przypadku tych zawodników mamy zapytania - nie kryje Bednarz.

Na razie Wisła z nowymi zawodnikami (Arkadiuszem Głowackim, Michałem Miśkiewiczem, Danielem Sikorskim) wyjechała na pierwsze zgrupowania do Prusimia. Do zespołu ma także dołączyć Honduranin Romell Quioto, ale Wisła dopina jeszcze formalności związane z jego wypożyczeniem.