Mirosław Szymkowiak o Holendrach z Wisły: Ich ostatni mecz to był szczyt wszystkiego

PRZEGLĄD PRASY. - Jeśli w Krakowie chcą sprowadzać piłkarzy z zagranicy, to jedynie takich, którzy będą mieli motywację, by tu wypromować się i pójść do jeszcze mocniejszych klubów - podkreśla Mirosław Szymkowiak, były piłkarz, obecnie ekspert Canal+, na łamach ?Gazety Krakowskiej?.
Po nieudanym sezonie Wisła robi rachunek sumienia. Kontrakty kończą się dziewięciu piłkarzom i większość z nich pożegna się z Krakowem. Umowę przedłużą najprawdopodobniej Sergiej Pareiko i Radosław Sobolewski. "GK" donosi, że ofertę przedłużenia kontraktu dostał ostatnio też Tomas Jirsak.

- W Wiśle nie sprawdził się przede wszystkim pomysł sprowadzania leciwych zawodników zagranicznych. Może nie dotyczy to wszystkich, bo np. Ivica Iliev potrafił wnieść jakość do drużyny, ale już para Holendrów mocno zawiodła - twierdzi Szymkowiak.

Były piłkarz Wisły ma na myśli Kew Jaliensa i Michaela Lameya, na których w ubiegłym sezonie spadła fala krytyki. - Ich ostatni mecz przeciwko Górnikowi to już był szczyt wszystkiego. Cofanie nogi w decydujących momentach to jest coś, czego w takim klubie jak Wisła nikt tolerować nie może - dodaje Szymkowiak.

- Jeśli zatem w Krakowie chcą sprowadzać piłkarzy z zagranicy, to - moim zdaniem - jedynie takich, którzy będą mieli motywację, żeby tutaj się wypromować i pójść do jeszcze mocniejszych klubów i mocniejszych lig. Przykłady Jaliensa czy Lameya pokazują, że tacy zawodnicy, podpisując kontrakt z polskim klubem myślą jedynie o tym, żeby dorobić do emerytury, a w trudnych momentach nie będą przelewać krwi za zespół - kończy ekspert Canal+.

Więcej o: