Sport.pl

Blednie gwiazda Maora Meliksona. Dlaczego?

PRZEGLĄD PRASY. Kazimierz Moskal przyznaje, że na kryzys formy Meliksona wpływ miało wiele czynników. Robert Maaskant twierdzi, że Izraelczyk potrzebuje więcej swobody. Trenerów cytuje piątkowy ?Przegląd Sportowy?.
Eksperci już dawno nie pieją z zachwytu nad Meliksonem, jak w ubiegłym sezonie. - Wiele czynników miało wpływ na utratę przez niego formy. Zamieszanie z wyborem przez niego reprezentacji, kłopoty zdrowotne i słabsza gra drużyny - uważa trener Moskal.

Kłopoty Meliksona zaczęły się właśnie od zamieszania z wyborem reprezentacji. Meliksona najpierw interesowała tylko izraelska kadra, ale później zdecydował się na Polskę (jego matka urodziła się pod Legnicą). Wtedy w jego kraju rozpętała się burza. W internecie część kibiców nazywała go zdrajcą i przestrzegała przed powrotem do kraju. Szał był tak powszechny, że ogarnął także dziennikarza "Izrael Hajom", który napisał m.in., że "Melikson chce reprezentować kraj, w którym przed 70 laty większość obywateli dokonała mordu na jego dziadku i babci".

W końcu Melikson zdecydował się na Izrael, ale źle znosił nerwy i wrogie komentarze. Zamknął się w sobie i pojawiły się wręcz plotki, że symuluje kontuzję. - Były insynuacje, że ucieka w uraz, ale to nieprawda. Widziałem jego stopę, była bliska złamania, dlatego takie osądy są nie fair - opowiada w "PS" Robert Maaskant, były trener Wisły, za którego kadencji Izraelczyk trafił do Wisły.

Holender przekonuje, że Melikson potrzebuje zaufania. - Wcześniej w szatni była spora swoboda, ludzie mogli powiedzieć sobie pewne rzeczy wprost, uczciwie. Odpowiadało mu to. Nie wiem, jak jest teraz. Ale ten facet potrzebuje wolności. U nas ją dostał, miał przede wszystkim kreować sytuacje. Jest do tego stworzony - tłumaczy Maaskant.

Więcej o:
Najczęściej czytane