Jacek Bednarz - legionista, historyk, autokrata i... "krwawy Jacek"

PRZEGLĄD PRASY. Wiceprezes Wisły Kraków ds. sportowych opowiada o sobie w "Przeglądzie Sportowym".
- Mam wrażenie, jakbym wracał z podróży dookoła świata - mówi o swoim powrocie do Wisły. W latach 2007-09 był dyrektorem sportowym krakowskiego klubu.

Wspomina, że jako były piłkarz Legii Warszawa pierwsze wejście do Wisły miał trudne. - Jestem legionistą. Na pierwsze spotkanie z kibicami Wisły szedłem z duszą na ramieniu. Powiedziałem im prawdę: "Grałem w Legii, jestem z tego dumny i złego słowa na ten klub nie powiem. Ale dajcie mi kredyt zaufania" - opowiada Bednarz i zapewnia, że potem został zaakceptowany jako wiślak.

Po powrocie do Krakowa zabrał się za wprowadzanie nowych porządków. Pytany o najlepszy pseudonim dla siebie, wskazuje na "krwawego Jacka". - Bo pewnie będzie krwawiło serce, gdy będę musiał podjąć trudne decyzje - wyjaśnia.

Czy nazwałby siebie autokratą? - Pewnie tak, Władza psuje, to już mądrzejsi kiedyś powiedzieli. Wiceprezes zarządu to brzmi dumnie. Pewnie poczucie, że jak się podnosi głos, to wszystcy słuchają, może zepsić każdego. Ale dziś wiem, że w zarządzaniu im więcej siły używasz, tym jesteś słabszy.

W klubie nie ukrywają, że dziura w budżecie jest spora i po sezonie dojdzie do dużych zmian w składzie. - Czy to będzie rewolucja? Mnie rewolucja źle się kojarzy. Jestem historykiem z zamiłowania i każda rewolucja kończyła się łzami i cierpieniem. Cena była potworna, wolałbym tego uniknąć. Raczej postawimy na ewolucję Na pewno moim celem nie jest zrzucanie winy na nikogo, poszukiwanie alibi - dodaje Bednarz.

Ciekawostki o małopolskim sporcie wklejamy na Facebooka Kraków - Sport.pl »