Puchar Polski. Probierz kombinuje z Wisłą

Dla Ruchu to sprawdzian generalny przed meczem sezonu w Warszawie. Dla Wisły - ostatnia szansa, by uratować sezon. We wtorek w Chorzowie (godz. 18.30, transmisja TVP Sport, relacja na żywo w Sport.pl) pierwsze spotkanie półfinału Pucharu Polski
Nie będziesz mógł zobaczyć meczu? Śledź relację na żywo w m.sport.pl


Przy Reymonta atmosfera dawno nie była tak przygnębiająca. Wisła od pół roku wygrała w lidze jedno spotkanie, jest coraz bliżej dolnej połówki tabeli, a w czerwcu z drużyny może odejść nawet dziewięciu zawodników. W większości będą to obcokrajowcy, których pożegnanie ostatecznie zamknie erę byłego prezesa Bogdana Basałaja i dyrektora sportowego Stana Valcksa, który odejdzie w czerwcu.

- To źle zbudowany zespół. Pamiętam, że po pierwszym meczu w eliminacjach Ligi Mistrzów z Apoelem Nikozja byłem załamany tym, co zobaczyłem. Niemal na każdej pozycji byli obcokrajowcy, a bramkę zdobył najsłabszy na boisku Patryk Małecki. Żeby było jasne - nie mam nic przeciwko obcokrajowcom. W Krakowie postawili jednak na niewłaściwych ludzi. Taki Jaliens na przykład. Przecież on człapie na boisku! Aż się prosi o krytyczne uwagi - podkreśla Sławomir Paluch, mistrz Polski z Wisłą (1999 r.) i brązowy medalista z Ruchem (2000 r.).

Krakowianie mają problem, bo muszą polegać na piłkarzach siedzących na walizkach i odliczających dni do opuszczenia klubu. Poza tym Wisła zalega z wypłatami, a dla odchodzących graczy rozgrywki są zdecydowanie mniej ważne niż dla klubu.

Do tego dochodzą kłopoty kadrowe. Z Ruchem na pewno nie zagra Osman Chavez, który w niedawnym meczu z Legią był najlepszy, ale przypłacił to kontuzją i prawdopodobnie ma sezon z głowy. We wtorek nie zagrają też Gordan Bunoza, a małe szanse na występ mają Marko Jovanović i Kew Jaliens. Dlatego Wisła musiała sięgnąć po posiłki z Młodej Ekstraklasy.

- Czasami w życiu trzeba zaryzykować i dać komuś szansę. W kadrze mam chłopaków z Krakowa, np. Adriana Urygę [18-letni zawodnik w ekstraklasie jeszcze nie zadebiutował]. Gdy miałem 17 lat, to pierwszy raz wybiegłem na boisko, bo kolega złamał kość jarzmową. Zadebiutowałem przypadkowo i w poważnej piłce zostałem na kilkanaście lat - wspomina Probierz. - Zresztą już nawet ściany nie chcą słuchać moich narzekań na sytuację kadrową. Po to m.in. zostałem zatrudniony w Wiśle, bym kombinował.

Mistrzowie Polski do europejskich pucharów mogą dostać się już tylko przez Puchar Polski (w lidze zajmują dopiero siódme miejsce). Ta droga może okazać się krótka. Pewność gry w eliminacjach Ligi Europy daje zdobycie trofeum, ale jeśli w finale krakowianie spotkaliby się z przyszłym mistrzem Polski (może być nim Legia, która w drugiej parze walczy z pierwszoligową Arką Gdynia), to również zagrają w europejskich pucharach.

Jeśli to się nie uda, sezon będzie można spisać na straty. Brak awansu do europejskich pucharów będzie rysą na wizerunku, ale też kolejnym ciosem w finanse klubu. - Mecz z Ruchem jest bardzo ważny i prestiżowy - przyznaje Michał Probierz, trener Wisły.

Cezary Wilk, kapitan drużyny: - Nie jesteśmy w optymalnej formie, ale musimy sobie poradzić. Puchar Polski jest celem numer jeden.

Z kolei przed Ruchem najtrudniejszy i najważniejszy tydzień w sezonie. Dwa pucharowe mecze z Wisłą i sobotnia bitwa o pozycję lidera z Legią pokażą, na co naprawdę stać chorzowian. Kłopotów kadrowych w Chorzowie jest znacznie mniej niż u rywala. Wszyscy trzymają kciuki, by udało się postawić na nogi Marka Zieńczuka, lidera drugiej linii. Były zawodnik Wisły od kilku tygodni narzeka na uraz kręgosłupa, ale być może dziś wybiegnie na boisko. Bardziej realny jest jednak scenariusz, że pomoże drużynie dopiero w ligowym meczu w Warszawie.

- Ruch jest drużyną, a nie grupą przypadkowych ludzi. Solidna praca i wyniki jeszcze ich skonsolidowały. Zespół, który gra skutecznie i zaczyna rywalizować o czołowe miejsca w lidze, wchodzi na wyższy poziom. Nagle wszyscy są lepszymi piłkarzami. To działa także w drugą stronę. Gdy drużyna, która uchodzi za faworyta, traci punkty, to staje się średniakiem - podkreśla Paluch.