Jacek Bednarz wraca do Wisły Kraków

Na stanowisko wiceprezesa zarządu klubu do spraw sportowych powołany został Jacek Bednarz - informuje krakowski klub na stronie internetowej.
W poniedziałek Bednarz rozpoczął sprawowanie nowej funkcji. W Wiśle pracował już od czerwca 2007 do września 2009 r. jako dyrektor sportowy. Był jedną z ofiar "katastrofy tallińskiej", kiedy Wisła została wyeliminowana w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów przez estońską Levadię.

Po porażce z Levadią Tallin Bogusław Cupiał, właściciel Wisły, dał się przekonać do zmiany w zarządzaniu klubem na wzór angielskim. Nie było w nim miejsca dla dyrektora sportowego, a odpowiedzialność za transfery spadła na szkoleniowca [wtedy Macieja Skorżę - przyp. red.], który miał stworzyć siatkę skautów oraz jego współpracowników: Edwarda Klejndinsta i Josefa Csaplara.

Trzy lata temu podsumowaliśmy dwuletnią pracę Bednarza.

Grzechy

* pozwolił odejść za darmo Adamowi Kokoszce

* nie zatrzymał Kamila Kosowskiego i Marcina Baszczyńskiego oraz przegrał z Lechem Poznań rywalizację o Roberta Lewandowskiego

* zlekceważył Tomasza Frankowskiego

* przez rok załatwiał transfer Łukasza Garguły

* wydał 720 tys. euro na Tomasza Jirsaka

* obejrzał 20 kandydatów i nie znalazł rywala dla bramkarza Mariusza Pawełka.

Zasługi

* za darmo sprowadził Marcelo oraz Petera Szinglara

* zszedł z kosztów i wytransferował Andrzeja Niedzielana oraz Michaela Thwaite?a, dla których miejsca w składzie nie widział trener Maciej Skorża

* kupił Pablo Alvareza (choć o kilka tygodni za późno), Andraża Kirma i Juniora Diaza, którzy okazali się wzmocnieniami

* przedłużył kontrakt z Arkadiuszem Głowackim, Pawłem Brożkiem i Radosławem Sobolewskim

* sprzedał za 2,5 mln euro Dariusza Dudkę.

* zatrudnił Macieja Skorżę.

Kibice komentują powrót Bednarza na Facebooku i nie są zadowoleni. "Cupiał bije kolejne rekordy absurdu, głupoty i bezmyślności. Zarządzanie Wisłą to już coś więcej niż komedia" - pisze jeden z nich. "Jak zwykle. Robimy krok naprzód, by cofnąć się o dwa" - wtóruje mu inny. "Dajmy mu szansę" - apeluje ktoś jeszcze, ale wypowiedzi w tym tonie jest niewiele.

Więcej o: