Sport.pl

Liga Europejska. Standard nie dla Wisły

Mistrz Polski nie był w stanie strzelić gola Standardowi w Liege, znów spotkanie w Lidze Europy zakończył w osłabieniu i w efekcie odpadł z europejskich pucharów. Po meczu omal nie doszło do bójki między piłkarzami obu drużyn.
W Belgii piłkarze Wisły mieli rywala niemal podanego na tacy. Nie dość, że pozbawionego z powodu kontuzji i żółtych kartek siedmiu piłkarzy i to głównie takich, którzy mieliby szanse na grę w podstawowym składzie, to jeszcze przygnębionego nagłą śmiercią trenera od przygotowania fizycznego. Kolejny atut Wisły, to postawa drużyny w Krakowie. W dziesięciu podopieczni trenera Kazimierz Moskala byli lepsi, ale strzelili tylko jedną bramkę. Pokaz siły zwłaszcza w ofensywie mógł zostać w głowach piłkarzy Standardu.

Na dodatek gospodarze tym razem nie do końca mogli liczyć na żywiołowy doping fanatycznych kibiców. W klubie byli zawiedzeni, że zamiast kompletu (30 tys. miejsc) fanów przyszło 10 tysięcy mniej. Z Polski do Liege przyjechało około 1500 kibiców.

Piłkarze Wisły mają także większe doświadczenie nie tylko jeśli chodzi o wiek, ale także w europejskich pucharach. Przeciętna wyjściowego składu Standardu to niespełna 24 lata, a tylko jeden zawodnik miał ponad 30 lat - Karin Belhocine (33). Jedenastka Wisły to prawie 28,5 roku.

Kazimierz Moskal, trener Wisły nie miał takich problemów jak Jose Riga. Być może nawet odsunięcie od drużyny Patryka Małeckiego, sprawiło, że miał mniejszy ból głowy kogo wystawić na prawym skrzydle. Polak w pierwszym spotkaniu wypadł bardzo słabo i w Belgii pewnie Moskał musiałby podjąć trudną decyzję - posadzić go na ławce. A tak wstawił za niego Ivicę Iliewa.

Szkoleniowiec mógł się jedynie głowić jak zestawić obronę, bo to najsłabsza formacja mistrzów Polski. Pauzującego za czerwoną kartkę Michała Czekaja, zastąpił doświadczony Kew Jaliens. To były tylko dwie, zresztą wymuszone, zmiany w porównaniu z pierwszym meczem ze Standardem.

Także Wisła nie musiała liczyć na cud jak w połowie grudnia, gdy dzięki remisowi Odense w Londynie, awansowała do fazy pucharowej. Wszystko zależało od nich, tyle że te atuty trzeba było wykorzystać na boisku. Nie było mowy, by jak w walce o Ligę Mistrzów z Apoelem Nikozja, wyszli na boisko i wystraszyli się dopingu kibiców. By myśleć o awansie, krakowianie musieli jednak strzelić gola. I rzeczywiście od początku próbowali atakować, ale mieli z tym spore problemy. Schowani na własnej połowie piłkarze Standardu (wynik 1:1 z Krakowa dawał im awans przy bezbramkowym remisie) woleli zająć się pilnowaniem Maora Meliksona i Iliewa niż starać się o gola. W okolicach pola karnego mistrzowie Polski nie mogli nawet znaleźć miejsca na oddanie strzału i do przerwy ani razu nie kopnęli w stronę bramki. Długo nie mieli nawet okazji, by zagrozić z rzutu wolnego lub różnego.

Ci, którzy liczyli, że po przerwie Wisła zaatakuje, srogo się zawiedli. A co gorsza powtórzyła się sytuacja z pierwszego meczu i od 62. minuty goście grali w dziesiątkę. Druga żółtą kartkę dostał Gervasio Nunez i szanse awansu jeszcze bardziej się oddaliły. Paradoksalnie mistrzowie Polski na kilka minut odzyskali wtedy inicjatywę. Wciąż jednak bramkarz Standardu nie miał okazji, by pokazać umiejętności.

Trener Moskal do końca próbował coś zmienić. Nie było czego bronić i musiał zaryzykować - za obrońcę wpuścił napastnika. Tym razem zabrakło szczęścia, które w tym sezonie dopisywało krakowianom. Gola powinien strzelić rezerwowy Andraż Kirm, ale po akcji Meliksona fatalnie skiksował.

Pod koniec meczu doszło do awantury między Sergiejem Pareiką, a Serge Gakpe. Po spotkaniu bramkarz nadal nie mógł powstrzymać nerwów i doszło do przepychanki między wszystkimi zawodnikami obu drużyn. Estończyka z trudem od rękoczynów powstrzymał dopiero postawny Jarosław Krzoska, kierownik drużyny.

Wisła nie musi wstydzić się występów w europejskich pucharach w tym sezonie. Od dziewięciu lat nie grała w nich tak długo. A dopiero drugi raz od przejęcia klubu przez Bogusława Cupiała przetrwała do wiosny. Z 14 spotkań, wygrała osiem a cztery przegrała. Niedosyt na pewno pozostał, bo Standard nie był zespołem poza zasięgiem krakowian. A do tej pory w europejskich rozgrywkach wszystko układało się po ich myśli. W eliminacjach Ligi Mistrzów bez problemów pokonali Skonto Ryga i Litex Łowecz. W walce o fazę grupową trafili na Apoel Nikozja i do awansu zabrakło im trzech minut. W Lidze Europy każdego rywala pokonali i z każdym przegrali, ale dzięki pomocy Odense przeszli do 1/16 finału. W następnej rundzie rywalem Wisły byłby Hannover 96, ale to Standard będzie miał spore szanse, by zagrać w ćwierćfinale LE.

Niekończące się wybryki Małeckiego. Jak długo wytrzyma Wisła? »




Więcej o:
Komentarze (13)
Liga Europejska. Standard nie dla Wisły
Zaloguj się
  • Gość: nn

    Oceniono 19 razy 9

    Drugi mecz Wisły ze standardem i druga czerwona kartka z dupy wzięta. Ten sędzia to chyba jakiś niedoj*b@ny był. Zawodnik standardu podaje piłkę do kolegi z zespołu, w odległości ok. 5 m stoi Nunez, który nie zmienia stojąc cały czas w tym samym miejscu obraca się w kierunku dalszej akcji, a podający wcześniej piłkę zawodnik wpada na niego z premedytacją wymuszając faul. W ręcznej był by faul w ataku a tu sędzia dał Nunezowi czerwoną kartkę za nic. Kartka powinna być, ale dla piłkarza ze standardu za wymuszenie faulu. Po ch*j jest 5 sędziów na boisku jak każdy z nich jest ślepy

  • Gość: ostry

    Oceniono 4 razy 4

    mecz dopiero sie rozpoczął 15min przed końcem. szkoda mi wisły ale sami sobie są winni

  • barthez_06

    Oceniono 3 razy 3

    Internet nie dla idiotów!

  • Gość: ~quadro

    0

    Nie jest źle - Wisła zaszła dalej niż można było spodziewać się po 2 kolejkach LE. Zdobyła kilka punktów do rankingu UEFA i m.in. dzięki temu mamy już 20 miejsce w rankingu krajowym - http://blog.kalendarz-kibica.pl/2011/05/krajowy-ranking-uefa-2012/

  • Gość: Lona

    Oceniono 2 razy 0

    Puchary nie dla idiot..w

  • krakk1

    Oceniono 21 razy -9

    Melikson najgorszy na boisku. Ciągle tracił piłkę, albo spowalniał akcje. Coś strasznego.
    Nawet Iliew i Garguła nie grali dobrze.
    Nunez grał za to dobrze i czerwona kartka dla niego to skandal. Belg na niego wpadł. On sie po prostu nie usunął. No ale sędzia kretyn zobaczył czerwoną kartkę tak jak krety z GW.

  • krakk1

    Oceniono 15 razy -11

    Gdyby był Małecki, to wprowadziłby trochę ruchu. Bez niego nawet Iliew ledwo się ruszał.

  • mgg70

    Oceniono 26 razy -12

    I bardzo dobrze, przecietniakom owce pasc na bloniach a nie walczyc w Europie !!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX