Sport.pl

Wiślacy w Liege: "Nie wiem, czy to będzie bombardowanie" [ZDJĘCIA]

- Przed meczem z Odense też byłem z trenerem na konferencji prasowej i wówczas wygraliśmy. Nie mam nic przeciwko, by wynik się powtórzył - uśmiecha się Łukasz Garguła, pomocnik mistrzów Polski. - Piłkarze mają świadomość że możemy mocniej zaistnieć w Europie - dodaje trener Kazimierz Moskal. Mecz ze Standardem w czwartek


Kazimierz Moskal, trener Wisły:

Po pierwszym spotkaniu, nasze szanse na awans są wciąż 50 na 50. Przyjechaliśmy do Liege wyłącznie po to, by awansować. Po występie sprzed tygodnia jestem przekonany, że wszyscy piłkarze mają świadomość że możemy mocniej zaistnieć w Europie. To zresztą marzenie moje i zawodników. Chcemy grać swoją piłkę. Nie wiem czy będzie to bombardowanie, bo zwykle gra się tak jak przeciwnik pozwala. Mam w głowie skład, ale przed nami jeszcze trening i poranny rozruch, więc nie zdradzę, kto kogo zastąpi. Mam wiele możliwości jak ustawić drużynę.

Zdajemy sobie sprawę, że Standard to silna drużyna. I nie zmienia tego fakt, że w ostatnim ligowym spotkaniu stracił aż cztery bramki. To nie znaczy, że są w kryzysie. Jesteśmy przygotowani na twardy mecz z wymagającym rywalem. Tym bardziej że Standard u siebie będzie zdecydowanie groźniejszy.

Club Brugge czy Hannover 96 w 1/8 finału? Tak daleko nie wybiegam myślami. Koncentrujemy się tylko na Standardzie.

Łukasz Garguła, pomocnik Wisły:

Z moim zdrowiem wszystko jest już OK. Przypomniała mi się dziś sytuacja z meczu z Odense. Też wtedy przed spotkaniem byłem na konferencji z trenerem i wygraliśmy. Nie mam nic przeciwko, by wynik się powtórzył.

Słyszałem o atmosferze na stadionie w Liege, ale zawsze staram się koncentrować wyłącznie na meczu. Mnie to nie przeszkadza, a czasem nawet dodaje skrzydeł.

Patryk Małecki? No rzeczywiście trochę namieszał. Ale każdy z nas wie przed jakim wyzwaniem stoimy i skupiamy się, by jak najlepiej przygotować do spotkania.

Więcej o: