Patryk Małecki jak pracownik Coca-Coli namawiający do picia Pepsi

PRZEGLĄD PRASY. - Władze klubu pokazały, że prowadzą biznes odpowiedzialnie - zawieszenie przez Wisłę Kraków Patryka Małeckiego komentuje na łamach ?Gazety Krakowskiej? Tomasz Rachwał, specjalista od marketingu sportowego z firmy Polish Sport Promotions.
W klubie z ul. Reymonta mieli dość zachowania 24-letniego pomocnika i zawiesili go do końca sezonu. Powodów było sporo, bo Małecki od ponad roku zbiera karę za karą. Kolejny wybryk zaliczył podczas meczu ze Standardem Liege, kiedy nie podał ręki szkoleniowcowi i wyjechał z klubu przed końcem meczu. Potem oznajmił, że nie zagra z Zagłębiem w Lubinie.

Dlatego będzie musiał trenować indywidualnie. - Władze klubu pokazały, że prowadzą biznes odpowiedzialnie. Sponsorzy są jego kluczowym ogniwem. Nie można na nich pluć, na właściciela, na kibiców. Zbyt wielu ludzi poświęca tej dziedzinie serce, czas i pieniądze, by tolerować osobę, która ma duże ego i niszczy dobrą markę krakowskiego klubu - uważa Rachwał.

Listę najsłynniejszych ekscesów piłkarza otwiera jego wypowiedź po meczu z Lechią Gdańsk w sierpniu ubiegłego roku. Część kibiców wysyłał wówczas na stadion Cracovii. - To zachowanie niegodne piłkarza. Obraził Wisłę. Wyobraża pan sobie, że pracownik Coca-Coli namawia ludzi do picia pepsi? Zostałby zwolniony dyscyplinarnie. To rzeczy na Zachodzie nie do pomyślenia. Klub trzeba traktować jak firmę - przekonuje specjalista od PR.