Sport.pl

Maciej Terlecki: Patryk Małecki sądził, że jego pozycja w zespole jest niepodważalna. Przeliczył się

- Dziennikarze i kibice wykreowali go na gwiazdę, wydawało mu się, że skoro strzela bramki i asystuje, może pozwolić sobie na wszystko. Klub postąpił słusznie odsuwając go od składu - uważa były piłkarz Widzewa Łódź i ŁKSu, obecnie komentator.
Terlecki podkreśla, że swoim zachowaniem po meczu ze Standardem Liege Małecki naraził na szwank autorytet trenera Kazimierza Moskala. - Piłka nożna to sport zespołowy. Piłkarz musi się dostosować do poleceń szkoleniowca, jak żołnierz do generała. Małecki tego nie robił, często dryblował i narażał drużynę na straty - mówi Terlecki. - W klubie liczy się dyscyplina, a on tego nie rozumiał. Nikt nie potrafi do niego dotrzeć. Też nie byłem spokojnym zawodnikiem, ale nie wiem, czy udałoby mi się przemówić Małeckiemu do rozumu.

Zdaniem eksperta Małecki poradziłby sobie w jednej z silnych lig np. w Eredivisie. - Ma wydolność, charakter do gry i dobrą technikę. Nawet w takich klubach jak Ajax Amsterdam, czy PSV Eindhoven nie byłby bez szans. Ale to nie uprawnia go takiego zachowania. Małecki się przeliczył, myślał, że jego pozycja w zespole jest niepodważalna. Miał bliski kontakt z kibicami, którzy stali za nim murem i był przekonany, że to także zadziała na jego korzyść - uważa Terlecki.

Jednokrotny reprezentant Polski dopuszcza możliwość złagodzenia kary dla zawodnika. - Może się tak zdarzyć, że piłkarz wcale nie będzie zawieszony do końca sezonu. Wszystko zależy od tego, jak zachowa się wobec drużyny i trenera - kończy Terlecki.

Więcej o: