Sport.pl

Piłkarz Wisły Kraków to brate albo amigo. Ewentualnie macko

Przy Reymonta mieszają się języki i nic dziwnego, że w szatni mistrza Polski powstają ciekawe neologizmy.
W Wiśle są zawodnicy 11 narodowości i nie wszyscy nauczyli się polskiego. W naszym języku porozumiewają się m.in. Estończyk Sergiej Pareiko czy Czech Tomas Jirsak, a coraz lepiej dogaduje się z nimi Bułgar Cwetan Genkow. Ale np. z Osmanem Chavezem można porozmawiać jedynie po hiszpańsku, a Junior Diaz włada jeszcze łamaną angielszczyzną.

O językowych ciekawostkach napisała w sobotę oficjalna strona Wisły. Podczas treningów wiślacy zwracają się do siebie np. brate [z serbskiego brat] albo amigo [po hiszpańsku przyjaciel], i to niezależnie od narodowości. Pada m.in. przykład Michaela Lamey'a, który miał przyjść z pretensjami do Gordana Bunozy. "Mój syn, po tym jak z nim ostatnio rozmawiałeś, nie mówi teraz do mnie inaczej niż brate" - śmiał się Holender.

Ostatnio najpopularniejszy jest podobno zwrot maeko, który w języku serbskim oznacza "kotek". Tak nazywani są przez kolegów gracze z Bałkanów.

Więcej o: