Sport.pl

Wisła Kraków. Marcin Wasilewski: Bramkarz Standardu szybko siada na tyłku...

PRZEGLĄD PRASY. 44-krotny reprezentant Polski od czterech lat gra w Anderlechcie Bruksela. W niedzielę jego zespół zmierzył się z rywalem krakowian w 1/16 finału Ligi Europy. - To zbliżony zespół do Wisły. Jedyny problem, jaki widzę po stronie drużyny Kazimierza Moskala, to brak meczu o stawkę. Szkoda, że został odwołany Superpuchar - opowiada Wasilewski na łamach ?Przeglądu Sportowego?.
32-letni obrońca nie zagrał w ligowym spotkaniu przeciwko wicemistrzom Belgii, bo pauzował za kartki. Anderlecht wygrał 2:1, choć do 75. minuty na prowadzeniu był Standard. - Zdobył bramkę po karnym z kapelusza! Widać było u nas nerwowość - opowiada Wasilewski. - Potem stworzył sobie jeszcze dwie sytuacje, ale już w drugiej połowie odzyskaliśmy inicjatywę i pokazaliśmy, że to zespół do ogrania. Na odprawie trener uczulał nas na ich dwóch skrzydłowych [Geoffreya Mujangi Bię i Serge'a Gakpe - przyp. red.]. Są bardzo ruchliwi, wymieniają się pozycjami, potrafią stworzyć okazję "z niczego". Wchodzą do ataku, skąd na ich pozycję cofa się napastnik. Widać, że dobrze czują się w indywidualnej walce i są mocni w grze kombinacyjnej. Dynamiczni, robią mnóstwo zamieszania, szczególnie Cyriac Gohi Bi, a na dodatek w ataku zagrał już Mohammed Tchite.

Dla urodzonego w Burundii piłkarza był do pierwszy występ od prawie dwóch miesięcy. - To bardzo niebezpieczny napastnik. Przez 90 minut może nic nie robić na boisku, a potem nagle strzela gola - podkreśla Wasilewski. - W tym meczu doszedł do sytuacji sam na sam, ale jej nie wykorzystał, a w końcówce dograł jeszcze świetną piłkę wzdłuż bramki. W tych dwóch sytuacjach zaprezentował swoje atuty - dynamikę i zryw. Bo jak się urwie, to trudno go dogonić. Ale właściwie... to na tym zakończył swój występ. Poza tym był już niewidoczny. Taki typ piłkarza. No i jest skoczny, dobrze gra głową.

Wasilewski zwraca uwagę także na to, że bramkarz Standardu Sinan Bolat szybko wyprowadza piłkę. - Zaraz po złapaniu od razu zagrywa do napastników albo do boku - zaznacza. - Lubuje się w prowokowaniu rywali. Zdarza mu się źle wychodzić z bramki. No i szybko siada na tyłku, gdy jest sam na sam z napastnikiem. Dieumerci Mbokani już raz w poprzednim meczu sprzedał mu pięknego loba. Teraz Bolat położył się już po drugim machnięciu nogą...

Więcej o: