Aleksander Kłak: Standard Liege najsłabszy z czołówki ligi belgijskiej

Krakowianie powinni obawiać się powrotu gwiazdy Standardu, a Belgowie mrozów. - U siebie Wisła ma szansę zwyciężyć, a w Liege skutecznie się obronić - uważa srebrny medalista z Barcelony i były piłkarz belgijskich klubów.
Krakowianie są po generalnym sprawdzianie przed 1/16 finału LE. Niespodziewanym, ale niezbyt wymagającym egzaminatorem była Sandecja. Wisła w sobotę przy Reymonta wygrała z 11. zespołem I ligi 3:1 po golach Maora Meliksona, Patryka Małeckiego i Michaela Lameya (dla Sandecji trafił Sebastian Szczepański). Na tym relacja się kończy, bo mistrzowie Polski zamknęli sparing też dla mediów.

W trakcie meczu pod stadionem zebrało się ok. 500 fanów. Protestowali m.in. przeciwko odwołaniu meczu o Superpuchar z Legią. Mieli ze sobą trofeum z napisem: "Zdobywca Superpucharu Polski im. Joanny Muchy [minister sportu - przyp. red.]" i urządzili bitwę na śnieżki.

Wysiadają psychicznie

Dużo poważniej było dobę później w Liege. Standard nie mógł ukryć się przed Wisłą, choć próbował. Wicemistrzowie Belgii apelowali, by przełożyć spotkanie na szczycie z Anderlechtem Bruksela, bo narzekali na temperaturę i zmrożoną murawę. Standard ma też kilku kontuzjowanych zawodników i odwołanie meczu było mu na rękę. - To nie będzie normalne spotkanie, bo warunki nie są normalne - podkreślał Jose Riga, trener Standardu.

Szkoleniowiec narzekał, bo w porze meczu w Liege były... cztery stopnie mrozu. - To rzadko spotykane warunki w Belgii, zawodnicy nie są do nich przygotowani. Jak widzą śnieg, to odechciewa się biegać i psychicznie niemal wysiadają. Podczas mrozów ekstraklasa grała, ale w niższych ligach odwoływano kolejki. Zimowa aura może zaskoczyć Standard w Krakowie [w porze meczu ma być minus 6 stopni], bo gra tam wielu zawodników z Afryki i Ameryki Południowej. Z drugiej strony większość już przyzwyczaiła się do śniegu i ujemnych temperatur - mówi Kłak, który rozegrał siedem sezonów w Belgii, a dziś mieszka i trenuje juniorów w Antwerpii.

Srebrny medalista z Barcelony nie mógł obejrzeć hitu belgijskiej ekstraklasy, bo musiał być w pracy (jest kierowcą autobusu). Na wypełnionym stadionie w Liege (27 tys. widzów) był za to Andrzej Bahr, trener przygotowania fizycznego Wisły. Szkoleniowiec na żywo zobaczył, jak groźny jest Mohamed Tchite. 28-letni napastnik dwa miesiące leczył kontuzję, ale niespodziewanie wyszedł w pierwszym składzie. Zdobył gola z rzutu karnego, ale Standard mimo niezłej gry przegrał 1:2. Przy pierwszym golu źle do dośrodkowania wyszedł bramkarz, a przy drugim defensywę rozmontowało jedno podanie. - Standard zalicza się do czołowych belgijskich zespołów, ale jest z nich najsłabszy. Wisła nie jest na straconej pozycji - uważa Kłak.

Dziś oszczędzanie trawy

Śniegu na murawie Belgowie nie muszą się obawiać, bo trawa przy Reymonta już od kilku dni jest gotowa, jeśli chodzi o rozegranie spotkania. Dziś mistrzowie Polski ją oszczędzą (dostali wolne), ale zamierzają na niej trenować jutro. W środę oba zespoły przeprowadzą przedmeczowy rozruch, spotkanie w czwartek o godz. 21.05. Bilety można kupować w Strefie Kibica (na rogu ul. Reymonta i Reymana) w godz. 11-20.